Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

Kopalnie i sztolnie bogatego w wyrobiska obszaru Gór Sowich - od Świebodzic do Żdanowa.
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Slaworow
Administrator
Posty: 742
Rejestracja: 10 lip 2015, 14:40

Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#1 Post autor: Slaworow » 05 sie 2015, 22:29

Kopalnia węgla kamiennego Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich - Miłkowie (Consolidirte Wenceslaus Grube) to jedna z najstarszych kopalń węgla na terenie Dolnego Śląska. Wydobywano w niej bogate pokłady wysokokalorycznego węgla kamiennego o znacznej wartości dla przemysłu. Na obszarze eksploatowanym przez kopalnię oraz w granicach jej pola górniczego znajdują się ponadto bogate złoża antracytu - najbardziej wartościowej odmiany węgla. Jednocześnie jednak złoża byłej kopalni Wacław uznawane są za jedne z najbardziej zagazowanych i przez to niebezpiecznych ze względu na podatność na wyrzuty skał i dwutlenku węgla. Dodatkowo kiepskie warunki geologiczne, spora ilość uskoków, przerostów skały płonnej oraz momentami znaczny upad pokładów sprawiają, że złoża te są bardzo trudne w eksploatacji. To głównie przez wypadki górnicze, jakie wydarzyły się w kopalni przed wojną oraz podczas prób jej ponownego uruchomienia po wojnie, przyczyniły się w sporej mierze do tego, że pola górnicze kopalni Wacław nie zostały wyeksploatowane do dziś, jak również nie zostały nigdy do końca rozpoznane.
1229063392-2.jpg
Kopalnia Wenceslaus. Widok ogólny
1229063392-2.jpg (155.74 KiB) Przejrzano 4550 razy
Początki kopalni i przekształcenia własnościowe

Kopalnia Wacław (Wenceslaus) została nadana 14 lutego 1771 roku. Od 1775 roku należała do barona Haugwitza, ówczesnego właściciela majątku Jugów. Kopalnia kilka razy przechodziła później z rąk do rąk. W 1790 roku kopalnię odkupił od niego baron Stillfried. W 1808 roku właścicielem stał się Ernest Zygmunt Henryk Johnston, a w 1812 roku kopalnia wraz z majątkiem przeszła w posiadanie porucznika von Bonge. W 1865 roku kopalnię kupili na licytacji inwestorzy Robert Sindermann, Józef Kleiner i Antoni Heiden. Wkrótce powstało gwarectwo Wenceslaus, które miało prowadzić przedsiębiorstwo. W latach 1884 - 1887 75% kuksów gwarectwa odkupili inwestorzy z Francji. W latach 1887 - 1897 właścicielem kopalni był Ernest Herrshel, a w 1897 roku odkupił ją dr Gustaw Linnartz, właściciel wielu kopalni węgla w Zagłębiu Wałbrzyskim i Noworudzkim.

Przed 1813 rokiem kopalnia pozostawała w rękach gwarectwa założonego na zasadach nowego prawa górniczego. 12 maja 1921 roku powołano przedsiębiorstwo Wenceslaus Grube, które zarządzało kopalnią aż do jej zamknięcia - do 1931 roku. W 1933 roku powołano nową spółkę Betriebsgemeinschaft Wenceslaus Grube, która uruchomiła kopalnię, jednak już w 1939 roku kopalnia została zamknięta a majątek sprzedany na pokrycie długów, które w międzyczasie zdążyło narobić gwarectwo. Teren kopalni w 1942 roku przejęła spółka Alfred Nobel Dynamit AG. Po 1945 roku kopalni jako takiej nie uruchomiono, jedynie kilka najwyższych pokładów znajdujących się na polu górniczym wydobywano za pomocą sztolni Wacław I, upadowej Kazimierz i upadowej Pniaki.

Rozwój robót górniczych

Początkowo obszar wydobywczy koncentrował się na najwyższych pokładach znajdujących się pod górą Włodyka, gdzie fedrowanie węgla prowadzono za pomocą sztolni Wenceslaus (jest to stara sztolnia, nie mająca nic wspólnego ze sztolnią Wenceslaus znajdującą się w Jugowie, ani tym bardziej ze sztolnią Wacław I, w której węgiel eksploatowano po wojnie) oraz tzw. Tiefe Wenzeslaus Stollen (to właśnie jest późniejsza sztolnia Wenzeslaus w Jugowie). Następnie kolejne pokłady rozcinane były nowymi sztolniami oraz udostępniane za pomocą wielu szybów, na początku płytkich, jednak po latach kilka z nich osiągnęło znaczne głębokości.

Równolegle ze zmianami własnościowymi w kopalni zachodziły też zmiany w zakresie pól górniczych kopalni Wacław. Pole górnicze Wenceslaus na poczatku powiększano, a w kolejnych latach przyłączano do niego pola sąsiednich kopalń, i tak:
- Pole górnicze Wenceslaus powiększono 6 października 1807 roku, 28 maja 1826 roku, 22 grudnia 1828 roku i 15 marca 1833 roku
- 13 kwietnia 1833 do pola Wenceslaus przyłączono sąsiednie pole kopalni Wilhelm (nadanie 9 lutego 1793 roku, kilkakrotnie powiększana: w 1811 roku, 1815 roku, 1828 roku i w 1833 roku) oraz Friedrich Gegentrum (nadanie 28 października 1800 roku, pole powiększane w 1804 roku, 1811 roku, 1820 roku, 1824 roku, 1826 roku, 1828 roku i 1833 roku)
- W okresie od 30 grudnia 1920 roku do 20 stycznia 1921 roku przyłączono do kopalni Wenceslaus pole górnicze kopalń Neu Glückauf, Deutschland, Reichsland, Lothringen, Eisass, Erdmann, Weitengrund, Weitengrund I, Jacob, Balthasar, Ferdinand, Agnes I, Babette I

W efekcie połączeń i przejęć sąsiednich kopalń w 1921 roku wielkość pól, znajdujących się pod zarządem gwarectwa kopalni Wenceslaus, wynosiła 33,9 km2, co stawiało przedsiębiorstwo w dolnośląskiej czołówce w rankingu sumarycznej wielkości posiadanych działek górniczych. Obszar górniczy pod zarządem gwarectwa ciągnął się od Ludwikowic Kłodzkich do Sierpnicy. Jednak nie na wszystkich polach prowadzono eksploatację. Ograniczono się do obszaru między Miłkowem a Jugowem pod górą Włodyka, oraz pod górą Gruntowa. Stawiano na intensywną eksploatację węgla zalegającego w pokładach Wenceslaus, Wilhelm i Neue, schodząc coraz głębiej pod ziemię. Stąd też w latach funkcjonowania kopalni powstało kilka poziomów, na których prowadzono eksploatację:

- +508 (508 m. npm) eksploatowany głównie po wojnie sztolnią Wacław I
- +500 (500 m. npm) eksploatowany od 1800 roku w kopalni Friedrich Gegentrum, przyłączonej do kopalni Wenceslaus w 1833 roku
- +469 (469 m. npm) eksploatowany od początku istnienia kopalni (1771), jednocześnie najniższy z poziomów możliwych do odwadniania grawitacyjnego
- Poziom I (360 m. npm)
- Poziom II (260 m. npm.)
- Poziom III (160 m. npm) - poziom główny kopalni
- Poziom IV (0 m. npm) - nowy poziom kopalni, który jednak nie ruszył do regularnej eksploatacji

W latach istnienia kopalni wykonano także kilka szybów, którymi udostępniano pokłady, sztolnie, zapewniano przewietrzanie, transport urobku, sprzętu, mediów, materiałów i ludzi. Za pomocą szybów odwadniano poziomy głębiej położone. W kopalni Wenceslaus wybudowano między innymi szyby (w nawiasie nazwy nadane po 1945 roku):

- Walter (Wanda) - 610 m. głębokości, szyb główny kopalni
- Kunegunda (Wacław) - 417 m. głębokości
- Tiefbau (Wentylacyjny) - 338,85 m. głębokości
- Kurt (Ludmiła) - 310 m. głębokości
- Wetterschacht (Polny) - 210 m głębokości
- Baltasar (Wschodni) - 196 m. głębokości
- Wenceslausstollen Schacht - 58,4 m. głębokości
- Nanny - 53,6 m. głębokości
- Elisa - 41,85 m. głebokości
- Wilhelm - 39,38 m. głębokości
- Adolf - 35,5 m. głębokości
- Artur - 31,86 m. głębokości
Kunegundeschacht.jpg
Szyb Kunegunda
Kunegundeschacht.jpg (712.13 KiB) Przejrzano 4550 razy
Wykonano też kilka mniejszych szybów wentylacyjnych. Wyżej położone pokłady eksploatowano także za pomocą sztolni, które jednocześnie służyły do grawitacyjnego odwadniania złóż:

- stara sztolnia Wenceslaus Grube - pierwsza sztolnia kopalni, nie używana już przed 1875 rokiem
- sztolnia Molly - dochodziła do szybu Molly, jej oryginalna nazwa nie jest znana, przestała być używana przed 1875 rokiem
- Wenceslaus Stollen - udostępniała pokład +469, składały się na nią 3 - 4 km wyrobisk
- Nanny - krótka sztolnia poziomu +469, prawdopodobnie nie rozwinęła się
- Hedwig - krótka sztolnia poziomu +469, biegła w kierunku południowo - zachodniego stoku góry Włodyka, prawdopodobnie nie rozwinęła się
- Sztolnia bez nazwy - oryginalna nazwa nie jest znana, jest to jedna z najstarszych sztolni kopalni Wenceslaus, pierwotnie działała jako osobna kopalnia Friedrich Gegentrum, włączona w 1833 roku w skład kopalni Wenceslaus. Okazuje się, że jest to jedna z najstarszych sztolni w rejonie. Sztolnia dochodzi do pokładu Wenceslaus znajdującego się na poziomie 500 m. npm. Był to najwyżej położony eksploatowany pokład na kopalni Wenceslaus (do momentu uruchomienia sztolni Wacław I). Podążając wzdłuż pokładu w kierunku zachodnim, po kilkuset metrach znajdował się szyb Adolf (+528,93, głębokość 35,5 m.).
- oprócz tego istniało kilka mniejszych i krótszych sztolni. Na bazie takich dwóch sztolni znajdujących się na południowo - wschodnim stoku góry Kamienna założono w 1955 roku sztolnię Wacław I
old_062.jpg
Kopalnia Wenceslaus
old_062.jpg (570.45 KiB) Przejrzano 4550 razy
Katastrofa górnicza i zamknięcie kopalni

Intensywne roboty górnicze spowodowały wyczerpywanie się wyżej położonych pokładów. Nie zdecydowano się na rozwój ekstensywny, czyli na zajmowanie robotami górniczymi kolejnych przyłączanych do kopalni pól górniczych, gdzie też znajdowały się płytkie i relatywnie łatwo dostępne pokłady węgla. Zamiast tego pogłębiano szyby i zakładano nowe poziomy na coraz większych głębokościach, gdzie węgiel przedstawiał większą wartość energetyczną, jednak automatycznie zwiększało się ryzyko wyrzutów skał i gazów. Tylko w latach 1915 - 1930 zanotowano w kopalni 92 wyrzuty.

Do najtragiczniejszego wypadku doszło w dniu 9 lipca 1930 roku o godzinie 16:00 na poziomie III kopalni w rejonie szybu Kurt. Na głębokości 255 m w ścianie pokładu Wacław około 2800 metrów na wschód od szybu Kurt nastąpił nagły wyrzut metanu, w wyniku którego do wyrobiska został wypchnięty blok węgla o długości 35 metrów, wysokości 2 metrów i szerokości kilku metrów. Masa wyrzuconych skał wyniosła 3354 tony. Groźniejszy jednak okazał się dwutlenek węgla, który zaczął wydobywać się z naruszonej wstrząsem ściany. W wyniku katastrofy śmierć poniosło na miejscu 151 górników oraz dwie osoby z ekip ratowniczych, którzy to przede wszystkim zatruli się gazem. Atmosfera w kopalni musiała zmienić się nagle, ponieważ jak ustalono w wyniku oględzin, odnalezione ofiary nie wykazywały "żadnych oznak mogących świadczyć o ich świadomości zbliżającego się niebezpieczeństwa". Oceniono, że właściwy wyrzut skał dokonał się po śmierci górników. Ofiary pochowano na cmentarzu w Jugowie.

Katastrofa górnicza spowodowała kryzys finansowy w przedsiębiorstwie, którego finanse i tak były nadwątlone przez przeciągający się kryzys gospodarczy - i o ile kopalnia Wenceslaus przetrwała pierwszy kryzys na początku lat 20-stych XX wieku, tak tym razem nie udało jej się wyjść obronną ręką. Z powodu coraz większych długów kopalnia zbankrutowała i mimo protestów mieszkańców i władz gminy 28 stycznia 1931 roku została zamknięta, po 160 latach niemal nieprzerwanej działalności. W wyniku zamknięcia kopalni 2700 górników straciło pracę, co oznacza, że ok 6 - 8 tys. ludzi straciło środki do życia. Podobno zamknięcie kopalni Wenceslaus uchroniło od likwidacji inny duży zakład górniczy w rejonie - kopalnię Johann Baptista w Słupcu.

Sytuację wykorzystała NSDAP, której jednym z haseł w wyborach z 1933 roku w lokalnym okręgu było ponowne uruchomienie kopalni. Po tym jak partia Adolfa Hitlera weszła do rządu, obietnice spełniono - 28 lipca 1933 roku powstała spółka Betriebsgemeinschaft Wenceslaus Grube, która podjęła się ponownego uruchomienia kopalni. Eksploatacja ruszyła, ale w mocno ograniczonym zakresie i w dodatku tylko w zachodniej części pola górniczego. Wydobywano też o wiele mniej węgla - dla porównania, w 1929 roku w kopalni wydobyto 902 992 ton węgla, a w 1937 tylko 249 546 ton. Zatrudnienie w kopalni wynosiło w szczytowym momencie ledwie połowę tego, co przed zamknięciem.

Wyrzuty skał i gazów oraz wypadki górnicze zdarzały się nadal. Dochodziła do tego nierentowność przedsiębiorstwa, uważanego - przynajmniej do pierwszego zamknięcia - za najnowocześniejsze na Dolnym Śląsku i za wzór dla innych kopalń. Podobno do kopalni przyjeżdżały nawet delegacje zagraniczne, by zapoznać się z zastosowanymi rozwiązaniami. Niestety, nawet naziści nie mogli wiecznie patrzeć na sytuację spółki i w końcu w lipcu 1939 roku kopalnia została ponownie zamknięta - tym razem ostatecznie. Jej majątek i wyposażenie zostało sprzedane w celu pokrycia długów gwarectwa. Chodniki kopalni zostały zatopione a szyby zasypane żużlem.

W latach 1940 - 1945 na terenie byłej kopalni funkcjonowała fabryka amunicji należąca do kombinatu Alfred Nobel Dynamit AG, powstały tam też obozy koncentracyjne. Ten okres historii kopalni jest jak dotąd bardzo słabo poznany, przez co wokół tematu urosło wiele legend i mitów, które trudno oddzielić od prawdy. Nie wiadomo na przykład w jakim zakresie - lub czy w ogóle - podziemne wyrobiska kopalni Wenceslaus były w jakimkolwiek stopniu wykorzystywane przy produkcji zbrojeniowej.

Powojenne próby uruchomienia kopalni Wacław

Po wojnie gospodarka Polski znalazła się w realiach socjalistycznych. Po realizacji planu trzyletniego (1947 - 1949) i sześcioletniego (1950 - 1955), które koncentrowały się na odbudowie kraju ze zniszczeń wojennych oraz intensywnej rozbudowie przemysłu ciężkiego, na horyzoncie pojawił się problem związany z ubytkiem udostępnionej do eksploatacji masy węglowej. W samych tylko latach 1950 - 1955 w polskich kopalniach wydobyto ponad 500 milionów ton węgla z udostępnionych wcześniej pokładów, natomiast roboty przygotowawcze nie nadążyły za tym tempem i nie zapewniły możliwości wydobycia węgla z kolejnych złóż w podobnej ilości. W efekcie przed polską gospodarką pojawiło się widmo deficytu węgla, którego coraz więcej pożerał rozbudowywany przemysł ciężki, elektryfikacja oraz eksport. Zaniedbanie robót przygotowawczych spowodowało, że kopalnie technicznie nie byłyby w stanie dostarczyć tyle węgla, co w latach poprzednich.

Sytuację usiłowano ratować w kolejnych latach przez wybieranie pokładów znajdujących się w filarach ochronnych pod miastami (np. na Górnym Śląsku), uruchamianie nieczynnych kopalń i eksploatację płytko zalegających złóż. W taką politykę wpisuje się ponowne uruchomienie kopalni Amalie w Wałbrzychu, budowa upadowej Kazimierz (1957 - 1974), upadowej Pniaki (1957 - 1976), sztolni Wacław I (1955 - 1959) oraz próby wznowienia wydobycia w samej kopalni Wacław.

W 1957 roku powstał pierwszy projekt uruchomienia kopalni Wacław. Zamierzano tego dokonać przez odwodnienie kopalni szybem Kurt - jedynym niezasypanym - a następnie przez udrożnienie i odbudowę szybu Kunegunda (nazwanym po wojnie 'Wacław"). Początkowo szyb Kurt miał być głównym szybem zjazdowym i odwadniającym, następnie te funkcje miał przejąć szyb Kunegunda po odbudowie infrastruktury. Planowano stopniowo udostępniać wyrobiska na poziomach I, II, III i IV. Projekt zakładał rozpoczęcie wydobycia już w 1959 roku, a pełną odbudowę kopalni do 1965 roku. Według szacunków, zbadane zasoby węgla powinny wystarczyć, by kopalnia funkcjonowała bez przeszkód do lat 80-tych XX wieku. Koszt tych prac oszacowano na ponad 266 mln złotych. Czy to dużo? W 1957 roku przeciętne wynagrodzenie wynosiło 1279 zł, więc oszacowany koszt można ocenić jako znaczny.

Z projektu nie zrezygnowano od razu. Na początku przystąpiono do udrożnienia i odwodnienia szybu Kurt. Jednak podczas prac udostępniających zdarzył się wypadek - dwóch górników, którzy zjechali do szybu, udusiło się gazami, co potwierdzało jak bardzo niebezpieczne są te złoża. W dodatku chodniki kopalni, do których udało się dotrzeć, zostały ocenione jako znajdujące się w katastrofalnym stanie. Ich przystosowanie do ruchu znacznie przekroczyłoby zakładany budżet projektu. W tej sytuacji postanowiono przerwać dalsze prace.

W 1971 roku z pola "Słupiec" KWK Nowa Ruda na poziomie +500 m. rozpoczęto bicie przekopu "C" (od nazwiska autora projektu, inżyniera, dyrektora Zjednoczenia, Józefa Cisa) w kierunku szybu Kurt. Prace prowadzono pod rygorem ekstremalnie wysokiego zagrożenia wyrzutów skał i gazów, jednak wypadków nie uniknięto i takie wyrzuty zdarzały się w przekopie bardzo często (np. zdarzył się tam pierwszy w Polsce wyrzut piaskowca i dwutlenku węgla). Roboty w przekopie prowadzono z przerwami aż do przemian ustrojowych w latach 90-tych, kiedy do osiągnięcia szybu Kurt pozostało zaledwie kilkadziesiąt metrów. Podjęcie decyzji o likwidacji górnictwa w Zagłębiu Dolnośląskim przekreśliło sensowność prowadzenia dalszych prac.

Kopalnia Wacław po 1989 roku

Węgiel zalegający w pokładach kopalni Wacław wciąż czeka na powrót dni, kiedy wydobyty przez górnika, przetransportowany przekopem i wyciągnięty szybem ujrzy światło dzienne w zakładzie przeróbki i wzbogacania. Zniszczenie Dolnośląskiego Zagłębia Węglowego i zatopienie kopalń zmniejszyło szanse na eksploatację pokładów, ale nie zlikwidowało jej zupełnie, o czym wiedzą zagraniczni inwestorzy, którzy co jakiś czas odwiedzają rejon kopalni Wacław.

W 2005 roku złożem zainteresowała się szkocka firma Gibson Group, chcąca uruchomić kopalnię i zbudować elektrownię w Nowej Rudzie. Do inwestycji jednak nie doszło.

W 2013 roku złożem zainteresowała się spółka Coal Holding, wchodząca w skład grupy Balamara z Australii. W listopadzie 2013 roku hucznie rozpoczęto odwierty na polu Piast i Wacław, które potwierdziły zasobność rejonu w złoża antracytu. Spółka zadeklarowała, że jeśli badania wykażą opłacalność złóż, w ciągu trzech lat w Ludwikowicach Kłodzkich powstanie kopalnia, wykorzystująca częściowo stare szyby kopalni Wacław.

Tematy powiązane:
Upadowa Pniaki w Jugowie
Upadowa Kazimierz w Sokolcu

Literatura
- Borzęcki Robert, Bodkal Maciej, Historia eksploatacji węgla kamiennego w rejonie dawnej kopalni 'Wacław" w Ludwikowicach Kłodzkich na Dolnym Śląsku, Hereditas Minariorum, nr 1, Wrocław 2014, s. 151 - 167
- Grygorcewicz Bartosz - Górnictwo węgla kamiennego [w:] T. Przerwa (red.), W cieniu Wielkiej Sowy. Monografia Gór Sowich, wyd. Srebrnogórska, Dzierżoniów 2006, s. 129 - 131
- Jaros Jerzy, Historia górnictwa węglowego w Polsce Ludowej (1945 - 1970), PWN, Warszawa - Kraków 1973
- Jaros Jerzy, Słownik historyczny kopalń węgla na ziemiach polskich, wyd. II, Śląski Instytut Naukowy, Katowice 1984
- Kopalnia "Wacław" [dostęp: 2015-08-11]
- Kopalnia Wenceslaus [dostęp: 2015-08-11]
Załączniki
WenceslausGrube.jpg
Mapa wyrobisk kopalni Wenceslaus. 1935 rok
WenceslausGrube.jpg (1.94 MiB) Przejrzano 4550 razy

Awatar użytkownika
Slaworow
Administrator
Posty: 742
Rejestracja: 10 lip 2015, 14:40

Re: Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#2 Post autor: Slaworow » 05 sie 2015, 22:49

Na terenie kopalni Wenceslaus znajdowało się kilka sztolni udostępniających płytsze partie wyrobisk. Niektóre z nich są dostępne, lecz w przypadku każdej z nich stanowczo odradza się ich eksplorację ze względu na katastrofalny stan techniczny chodników.

Sztolnia nad potokiem - wlot znajduje się na poziomie 508 m. npm nad brzegiem potoku. Znajduje się około 300 metrów na północ od sztolni Wacław I. Najłatwiej do niej trafić idąc wzdłuż potoku. Służyła jako sztolnia pomocnicza dla sztolni Wacław I.

Sztolnia Wacław I - zalana sztolnia, do której wejście znajduje się w podłodze zrujnowanego "domku" koło przystanku autobusowego, gdzie podobno dawniej mieściły się wentylatory przewietrzające sztolnię. Sztolnia powstała w okresie funkcjonowania kopalni Wenceslaus, na pewno przed 1935 rokiem. Nie zachowała się jej niemiecka nazwa, ale na pewno nie było nią "Wenceslaus" (gdyby chcieć przetłumaczyć), ponieważ taką nazwę nosiła inna sztolnia kopalni w innym rejonie. Jej polska nazwa - "Wacław I" - została nadana współcześnie przez polskich górników, którzy wykorzystywali ją w latach 1955 - 1959 do wyeksploatowania niewielkiego pokładu węgla, znajdującego się na poziomie 508 m. npm. Według zachowanych planów górniczych, sztolnia Wacław I powinna mieć w tym celu połączenie za pomocą przekopów ze Sztolnią nad potokiem, której wlot znajdował się ok 250 m na północ od wlotu sztolni Wacław I na poziomie 507,85 m. npm. Sztolnia Wacław I nie posiada połączeń z pozostałymi wyrobiskami dawnej kopalni Wacław. Ciekawe natomiast jest to, że w 1935 roku przebieg sztolni Wacław I był nieco inny od tego, jaki można zobaczyć obecnie. Prawdopodobnie wiec polscy górnicy po wojnie przebudowali ją, by była wygodniejsza w wykorzystywaniu. Prawdopodobnie również wtedy sztolnia zyskała obudowę, która zasłania jej pierwotny przebieg. Sztolnia dostępna do eksploracji.

Sztolnia Wenceslaus w Jugowie - pierwsza nazwa to Tiefe Wenzeslaus Stollen, pochodzi sprzed 1800 roku i była to jedna z pierwszych sztolni kopalni Wacław. Udostępniała wyrobiska na poziomie 469 m. npm. pod górą Włodyka, podobnie jak znajdujące się nieopodal sztolnie Nanny i Hedwig. Sztolnia dochodzi do szybu Nanny i udostępnia chodniki o długości 3 - 4 km (zakładając, że w ogóle dałoby się nią dokądkolwiek przejść). Obecnie jej wlot jest zawalony, a znajdował się za stacją paliw i LPG w Jugowie. Wlot sztolni został podobno odstrzelony, także obecnie obiekt jest niedostępny.

Awatar użytkownika
Slaworow
Administrator
Posty: 742
Rejestracja: 10 lip 2015, 14:40

Re: Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#3 Post autor: Slaworow » 11 sie 2015, 11:39

Kilka ciekawych zdjęć kopalni Wacław
old_055.jpg
Elektrownia koło kopalni Wenceslaus
old_055.jpg (541.07 KiB) Przejrzano 4549 razy
Kopalnia Wenceslaus - elektrownia węglowa. Widać wyraźnie dwie chłodnie kominowe. Wkrótce z jakichś powodów zaczęto budować trzecią, której pozostałości stoją po dziś dzień w postaci tak zwanej "Muchołapki".

Wenceslausgrube - zur ersten Schicht nov 1932.jpg
Kopalnia Wenceslaus - uruchomienie wydobycia już w 1932 roku?
Wenceslausgrube - zur ersten Schicht nov 1932.jpg (736.93 KiB) Przejrzano 4549 razy
Z tym zdjęciem mam pewien problem, bowiem napis na wózku brzmi: "Szczęść Boże! Do pierwszej szychty po długim czasie. Kopalnia Wenceslaus, 15 listopada 1932" z czego by wynikało, że kopalnię próbowano uruchomić już w 1932 roku, a więc po mniej niż dwóch latach przestoju. Natomiast jak podają źródła, kopalnię uruchomiono ponownie dopiero w 1933 roku. Czy ktoś jest w stanie wyjaśnić te rozbieżności?

DSC00062.JPG
Korek na szybie Kurt
DSC00062.JPG (299.31 KiB) Przejrzano 4549 razy
Tak współcześnie wygląda korek na szybie Kurt - jedynym niezasypanym szybie kopalni.

WPR
Posty: 42
Rejestracja: 20 sie 2015, 21:48

Re: Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#4 Post autor: WPR » 11 sie 2015, 15:20

No swego czasu długo i wnikliwie analizowaliśmy z ekipą temat Wacka :P
Zaczynaliśmy od zera więc zajęło około miesiąca - półtora na skompletowanie materiałów. Największy problem był ze zdobyciem planów i jakichkolwiek wskazówek gdzie szukać potencjalnych wejść do obiektu dlatego cześć i chwała tym co nam wtedy pomogli !
Pomimo kilku wyjazdów w teren nie udało nam się wejść do obiektu. Staraliśmy się prześledzić działania naszych poprzedników ale na nic to się zdało niestety w kontekście odkrycia czegoś nowego. Teren jest zryty jak pole zgwałcone brona przez rolnika ( hłe hłe hłe ) ale niestety to co nam się udało zlokalizować było po większości niedostępne. Udało nam się zaatakować w zasadzie trzy miejsca dobrze znane ekploratorom :
1. sztolnia nad strumykiem w lewo od nan poniżej drogi ... i szczerze mówiąc nie polecam tego miejsca bo wieje tam grozą. Jeden z bardziej ryjących beret obiektów w jakich byłem. Potężne bloki skalne poskładały sie jak klocki w wyniku ruchów górotworu, wszędzie leżą połamane stropnice i inne ... potrzaskane jak zapałki. Po przejściu kilkudziesięciu metrów zawału sztolnia się kończy ślepo
2. Domek przy drodze - czyli według niektórych fragment sztolni wacław
Sztolnia zalana wodą i do jej eksploracji potrzeba opeka i pontonu. My zbadaliśmy tylko kawałeczek bo nie mieliśmy pontonu. Jeśli wierzyć tym którzy tam byli... kończy się ślepo
3. Upad pniaki... także wieje grozą i zajeżdża zdechłym lisem. Kończy sie po trzydziestu metrach w wodzie. Po przejściu trzech przegrzebanych tam ułożonych z drewnianych bali kończy się betonowa obudowa a zaczynająca się metalowa konstrukcja ... prosi się o wieczny spoczynek

Jest jeszcze kilka dziur w okolicy ale w pewnym momencie zarzuciliśmy temat wacka bo był za mało obiecujący to raz ... dwa ...
jest to mimo wszystko węglówka - bardzo niebezpieczne wyrobisko w dodatku jedne z najbardziej zametanionych pokładów na świecie.
Podczas naszych wyjazdów znaleźliśmy kilak szybów które można by ewentualnie otworzyć przy nakładzie pracy po sprawiały wrażenie tylko zaczopowanych a nie zasypanych ale ... temat został odłożony na czas nieokreślony

Nie natknęliśmy się też na legendarny szyb wentylacyjny którym swego czasu do kopalni schodziła jedna z ekip eksploracyjnych.
Jak będzie mi się chciało to pozamieszczam trochę zdjęć i jakiś materiałów na temat wacława.
pozdrawiam !

Awatar użytkownika
Kobi
Posty: 42
Rejestracja: 27 lip 2015, 18:08

Re: Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#5 Post autor: Kobi » 11 sie 2015, 15:21

Mi cały czas wydaje się, że jednak odpuściliśmy kopalnię nieco za wcześnie :)
Np. nie sprawdziliśmy, podobno "obiecujących" dziur które miały znajdować się w lesie za domkiem przy drodze (na pn zachód od szybu "Nanny") oraz dziury która miała być "gdzieś" za willą.

Aust
Posty: 95
Rejestracja: 13 wrz 2015, 23:07

Re: Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#6 Post autor: Aust » 11 sie 2015, 15:21

WPR pisze: Nie natknęliśmy się też na legendarny szyb wentylacyjny którym swego czasu do kopalni schodziła jedna z ekip eksploracyjnych.
Jak będzie mi się chciało to pozamieszczam trochę zdjęć i jakiś materiałów na temat wacława.
pozdrawiam !
Nie natknęliście się i się nie natkniecie, z jednego prostego powodu: BO ON NIE ISTNIEJE.
A co do "pewnej ekipy eksploracyjnej" i artykułu z ich strony co jest na początku tematu to nawet się nie będę wypowiadał bo naprawdę szkoda strzępić język...

Niema też sensu po próżnicy szlajać się po lesie, jedyny drożny niezasypany szyb to Kurt, i tylko nim można się dostać do środka. Oczywiście wszystko też zależy od jakiego poziomu jest już zalana kopalnia.

Nigdy nie byłem na miejscu przy Kurcie, wiem że w budynku maszyny wyciągowej jest teraz dom. A korek szybu - czy jest na posesji :?: Istnieje możliwość dogadana się z właścicielem, czy można działać i niczego się nie obawiać, wie ktoś :?:
pozdro.

WPR
Posty: 42
Rejestracja: 20 sie 2015, 21:48

Re: Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#7 Post autor: WPR » 11 sie 2015, 15:21

Korek Kurta jest faktycznie na czyjejś posesji - dosłownie 20 metrów od budynku. podjechaliśmy tam autami i nikt nie robił problemu ale nie sądze żeby ktoś się zgodził na jakiekolwiek prace na tym obiekcie - trzeba by było rozkuć solidny korek z którego wystaje rura - chyba do wentylacji ?

Aust
Posty: 95
Rejestracja: 13 wrz 2015, 23:07

Re: Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#8 Post autor: Aust » 11 sie 2015, 15:21

Takie rury często stosowano do odprowadzania gazów, żeby nie zbierały się pod korkiem. W przypadku Wacława chodziło z pewnością o metan... Sondowaliście ją jakoś np. sznurkiem z ciężarkiem żeby sprawdzić głębokość :?:

Awatar użytkownika
Slaworow
Administrator
Posty: 742
Rejestracja: 10 lip 2015, 14:40

Re: Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#9 Post autor: Slaworow » 11 sie 2015, 15:23

nie, za wąska i nikt też nie chciał marnować lin, co najwyżej petarde można by wrzucić.

Awatar użytkownika
Slaworow
Administrator
Posty: 742
Rejestracja: 10 lip 2015, 14:40

Re: Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#10 Post autor: Slaworow » 11 sie 2015, 15:24

Dowiedziałem się, że część kopalni Wacław została po wojnie odwodniona i szwendała się tam ekipa z Wałbrzyskiego Zjednoczenia Górniczego (czy czegoś takiego podobnego) celem zbadania możliwości uruchomienia wydobycia. Kręcili się prawdopodobnie po najwyższym poziomie, po ich wizycie i stwierdzeniu nieopłacalności przedsięwzięcia przestano pompować wodę i kopalnia zalała się w sposób naturalny. Dlatego IMHO ci, którzy twierdzą, że tam byli w środku, plotą bzdury. W środku niektóre sztolnie i chodniki przedstawiały stan katastrofalny, w dodatku panowała tam bardzo nieprzyjemna atmosfera gazowa, nie wspominając o dużym zagrożeniu wyrzutem gazów i pyłów.

Ciekawostką jest, że złoża tej kopalni nie zostały do końca rozpoznane, a to właśnie ze względu na wspomniane wyżej zagrożenia.

Wiele o tym jest w archiwum w Kamieńcu Ząbkowickim, o ile kogoś jeszcze interesuje ten temat.

rossomak

Re: Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#11 Post autor: rossomak » 11 sie 2015, 15:24

Generalnie nie wykonano przekopu z powodu stanu wyrobisk na Wacławie. Co do ekspedycji i jej wyników to potwierdzam - troch o Wacławie usłyszałem od BARDZO pewnego źródła, które coś 45 lata siedziało w wentylacji kopalń na zjednoczeniu wałbrzyskim i było inżynierem od spraw wentylacji właśnie ;-)

marasek

Re: Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#12 Post autor: marasek » 11 sie 2015, 15:24

Wtrace sie

PKE pisze ze zdobyli Waclawa wiele razy,pare ekip w tym wasza jezdzila i nic nie udalo sie zdobyc,ekipa z Walbrzycha czesala teren milony razy,nic nie zdobyli,uwazam ze ogolnie zdobycie Waclawa do pic na wode,moze sie myle....

mesa

Re: Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#13 Post autor: mesa » 11 sie 2015, 15:25

Ja sobie te opowieści dziwnej treści tłumaczę czasami tym, że w trakcie tego całego czasu pomiędzy wtedy a dziś doszło do likwidacji/zawalenia szybików, sztolni etc.


WPR
Posty: 42
Rejestracja: 20 sie 2015, 21:48

Re: Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#15 Post autor: WPR » 11 sie 2015, 15:26

no nam sie nic nie udało zdziałać, pke pisze że było - dosyć sensacyjna ta relacja zwłaszcza w obliczu mocnych dowodów zalania kopalni ale...
przy stosunkowo prostej akcji w terenie można to sprawdzić - czy i na ile jest zalana kopalnia. pomysł jest prosty. jest kilka "ocembrowanych" szybów w lesie
można wkopać się od zewnetrznej strony któregoś rokującego szybu, na odpowiedniej hipotetycznej głębokości -poniżej hipotetycznego korka- przebić dziure w obudowie ceglanej i zajrzeć przez dziurke co tam jest za ścianą
ziemia ? gruz ? woda ? niemieccy górnicy?
ale chyba dla zasady - bo ja i tak bym sie nie pchał na dół

mesa

Re: Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#16 Post autor: mesa » 11 sie 2015, 15:27

Kilka lat temu natknąłem się w sieci na dokument, opracowanie wykonany na zlecenie gminy czy powiatu, w którym było jasno napisane, że zrównanie się poziomu wód kopalnianych z wodami jakiejś rzeki czy potoku oczekiwano w roku 2006 lub 2007.
Nie potrafię znaleźć tego na internecie, ale i tak powinna być gdzieś decyzja władz gminy czy powiatu i sposób w jaki miano tego dokonać.

WPR
Posty: 42
Rejestracja: 20 sie 2015, 21:48

Re: Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#17 Post autor: WPR » 11 sie 2015, 15:27

czyli przynajmniej teoretycznie - PKE miłao szansę zeksplorować przynajmniej część kopalni ...
no najlepiej gdyby wypowiedział się ktoś z PKE w tej sprawie. dowody przeczące są bardzo mocne no ale nas tam nie było na tej akcji
co do zasypywania szybów...

geolog

Re: Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#18 Post autor: geolog » 11 sie 2015, 15:28

Kiedys też w oparciu o "konkretne namiary" od PKE na szybik wentylacyjny do kopalni Wacław, którym podono wchodzono przed nami
przeczesalismy cała ekipą praktycznie cały las w poliżu i nic - nie znaleźlismy praktycznie śladu gdzie ten szybik mógły byc wiec to twierdzenia że w Wacławie "ostatnio" ktoś był odnosze sie bardzo sceptycznie.

Aust
Posty: 95
Rejestracja: 13 wrz 2015, 23:07

Re: Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#19 Post autor: Aust » 11 sie 2015, 15:29

koral pisze:PKE podobno umarło
No i amen, nikt przez tych panów już więcej w pole wyprowadzony nie będzie :lol:
mesa pisze:Kilka lat temu natknąłem się w sieci na dokument, opracowanie wykonany na zlecenie gminy czy powiatu, w którym było jasno napisane, że zrównanie się poziomu wód kopalnianych z wodami jakiejś rzeki czy potoku oczekiwano w roku 2006 lub 2007.
Nie potrafię znaleźć tego na internecie, ale i tak powinna być gdzieś decyzja władz gminy czy powiatu i sposób w jaki miano tego dokonać
Prawdopodobnie chodzi o Wałbrzych, mamy system odwadniający kopalnie do poziomu rzeki Pełcznicy w oparciu o starą sztolnie odwadniająca Friedrich-Wilhelm.

Co do sprawdzania jak jest z Wacławem to trzeba spuścić ciężarek na sznurku przez tą rurę wentylacyjną w korku na Kurcie i sprawdzić ile jest do lustra wody - i będzie wszystko jasne. Po sesji może się tam kopne żebyście wy po pierdołe nie musieli przez pół polski drałować.

mesa

Re: Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#20 Post autor: mesa » 11 sie 2015, 15:30

Aust pisze: Prawdopodobnie chodzi o Wałbrzych, mamy system odwadniający kopalnie do poziomu rzeki Pełcznicy w oparciu o starą sztolnie odwadniająca Fridrich-Wilchelm.
A masz gdzieś ten dokument? Mam dobrą pamięć - zobaczę to będę wiedział czy to ten czy inny.


PKE - można by wydzielić osobny wątek na ich nieścisłości.
Moim ulubionym jest 3 dniowe zejście na IV poziom kopalni Walter Hoym w Jeleniej Górze. Mój kolega zauważył,że tyle to trwa zejście w Jaskini Woroniej-Krugera - a to jednak około 2,5km w bardzo ciężkich warunkach.
No chyba, że w tym WH zrobili sobie paraspeleoolimpiadę :lol:

Biker

Re: Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#21 Post autor: Biker » 11 sie 2015, 15:30

a moim ulubionym tematem z PKE jest:
http://www.eksploracja.org.pl/miejsca/keszyca.htm

Przez dwa lata zajmowałem się zagadnieniem owych kopalni. One tam były to fakt, ale z całą stanowczością twierdzę że nikt po wojnie w nich nie był!!!
O zdjęcia prosiłem się długo - bez skutku. A ile wyjazdów miało być w te kopalnie....a jakie namiary miałem na drożne wejścia...ho ho
Przepraszam, że nie na temat.
Szybik wentylacyjny koło Nanny również nie istniał i nie istnieje.
Chociaż kto wie?...

rossomak

Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#22 Post autor: rossomak » 12 sie 2015, 22:00

Ok, pomysł jest taki: co jest w sztolni Wacław I w miejscach zaznaczonych czerwonymi kółeczkami? Z planów wynika że jak gdzieś można by zwiedzić część "wacka" to tam. O ile się zorientowałem w archiwum to tylko ta część wyrobisk była na serio otwierana przez naszych -widziałem schematy wentylacji, jakie miały stać urządzenia, planowane przekopy etc. Niestety nie wiem czy zaznaczone przeze mnie miejsca w ogóle istnieją -tzn. czy wykonano tam boczne chodniki, czy są tam te tamy wentylacyjne etc. Oceńcie zresztą sami:
KWK Wacłąw Plan przeglądowy pokład 7.JPG
KWK Wacłąw Plan przeglądowy pokład 7.JPG (2.55 MiB) Przejrzano 4547 razy
f_wacektamym_ed1f4f5.jpg
f_wacektamym_ed1f4f5.jpg (586.43 KiB) Przejrzano 4547 razy
I tu pytanie -czy ktoś z Was był w tych rejonach? Jak one wyglądają? Może istnieje możliwość przekucie się tam i zwiedzenia choć części poziomu I ?

mesa

Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#23 Post autor: mesa » 12 sie 2015, 22:03

A co pokazuje porównanie z mapą topo 1:1k i zumi.pl :?:

marasek

Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#24 Post autor: marasek » 12 sie 2015, 22:03

jaka droga tam sie dostac ? sztolnia ktora trzeba wykuc :) czy ktorys z tajemniczych szybow ?

rossomak

Kopalnia Wacław w Ludwikowicach Kłodzkich

#25 Post autor: rossomak » 12 sie 2015, 22:06

No uno momento -Wacław I jest dostępna przez ten śmieszny budynek koło drogi - ten z dziura w podłodze i studzienką którą się schodzi w dół. I tu mam pytanie czy ktoś doszedł w rejon tego skrzyżowania zaznaczonego na mapie i czy ono istnieje. No chyba, że większość ekipa tak jak my -po zejściu do Wacław I poszła w stronę budynków głównych i się przekonała, że wszystko zasypane a stronę tych wyrobisk zaznaczonych na mapie nie chciało się pływać w OP1 - Wacław I jest zalany do 50-70% wysokości zależnie od pory roku)
Tak na szybko, bo nie chce mi się szukać naszych fot umieszczam zdjęcia z: http://www.eznp.cba.pl/kopalnia%20waclaw/203.html
Jeżeli autorzy sobie tego nie życzą -proszę o kontakt z nami a na pewno usuniemy foto.

Tak wygląda miejsce zejścia z "sufitu" do sztolni Upadowej Wacław I:
f_103m_e2db96c.jpg
f_103m_e2db96c.jpg (68.94 KiB) Przejrzano 4545 razy
Tak wygląda widok w stronę zabudowań kopani -po przejściu dwóch przekutych tam i przeczołganiu się widać że wyjście jest zawalone/zasypane:
f_101m_1793452.jpg
f_101m_1793452.jpg (101.99 KiB) Przejrzano 4545 razy
Tamtą stronę zwiedziliśmy dokładnie zatem nie jest w najmniejszym stopniu interesująca.

Natomiast ta strona jest bardzo interesująca:
f_105m_26d1986.jpg
f_105m_26d1986.jpg (68.56 KiB) Przejrzano 4545 razy
Ponieważ byliśmy w Wacławie przelotem i na krótko, a OP nam brutalnie przeciekło (pływaliśmy w nim :-|) nie dotarliśmy do ocegłowanej części.
Co jest dalej? -chodzi mi o rejon zaznaczony na mapie -wg planów tam powinno być jakieś skrzyżowanie z chodnikami do dalszych wyrobisk.

ps. Wejście do sztolni Wacław I jest w tym domku:
f_wentylacyjnm_356ccf0.jpg
f_wentylacyjnm_356ccf0.jpg (61.31 KiB) Przejrzano 4545 razy
A chodzi mi o sprawdzenie tego:
f_waceknaforum_09b0873.jpg
f_waceknaforum_09b0873.jpg (167.46 KiB) Przejrzano 4545 razy

ODPOWIEDZ

Wróć do „Górnictwo Gór Sowich”