JAK ZACZĄĆ PRZYGODĘ Z LINAM? Krótko i bez złudzeń! [ZACZNIJ TUTAJ]

Techniki linowe używane podczas eksploracji. Trudno się bez nich obejść. UWAGA! Informacji zawartych w tym dziale nie traktować jako kurs.
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Rossomak
Posty: 114
Rejestracja: 07 lut 2018, 15:16

JAK ZACZĄĆ PRZYGODĘ Z LINAM? Krótko i bez złudzeń! [ZACZNIJ TUTAJ]

#1 Post autor: Rossomak » 09 lut 2018, 8:47

Reaktywacja tematu z 22 Paź 2009

Jest to temat dla osób zielonych w temacie lin, albo dla kogoś kto miał wżyciu tylko trochę ścianki na jakimś W-F na uczelni a chciałby zacząć swoją przygodę z technikami linowymi, w kontekście eksploracji, natomiast nie ma pojęcia jak. Jeżeli jesteś taką osobą - mam złe wieści:

W tym miejscu muszę uświadomić, że dział "Techniki Linowe" sztolnie-forum.pl nie jest działem dla osób nie mających pojęcia o używaniu lin. Dział prezentujący techniki linowe wykorzystywane w działaniach eksploracyjnych ma na celu pomóc w przypomnieniu, skonfrontowaniu, usystematyzowaniu a także rozwinięciu wiedzy osób zainteresowanych tematem. NIE ma jednak na celu i NIE MOŻE być traktowany jako dział instruktażowy. Aby opanować techniki dostępu linowego niezbędna jest pomoc osób doświadczonych, odpowiednie kursy - opanowanie tej wiedzy tylko i wyłącznie z wykorzystaniem internetu oraz metodą prób i błędów jest nie tylko nieefektywne ale i WYSOCE NIEBEZPIECZNE, dlatego autorzy nie biorą odpowiedzialności za skutki takiego postępowania, i traktowania tego działu jako działu instruktażowego.

Dlatego, jeżeli jesteście zieleni jak trawka na wiosnę, to mimo mojej awersji do kursów i różnych szkółek polecam zrobienie sobie jakiegoś kursu z technik linowych. Tam, przynajmniej w teorii nauczą was podstaw. Potem to co olali na kursie, albo co nauczyli źle możecie sobie spróbować naprostować tutaj.
DSC_0664.jpg
DSC_0664.jpg (2.8 MiB) Przejrzano 489 razy
Jeżeli chcesz się zacząć w to bawić masz 5 opcji:

1. Kurs PZA / w klubie speleologicznym. (czyli "jesteśmy zajebiści" i nasza "zajebistość" spływa na kursantów)
2. Kurs do robót wysokościowych. (czyli mała kasa za papier z równie małymi umiejętnościami)
3. Profesjonalny kurs technik linowych. (czyli duża kasa, za teoretycznie duże umiejętności - a te wszystkie cuda wianki w z reguły 4dni,)
4. Jeżdżenie z doświadczonymi kolegami i nauka w systemie "uczeń -mistrz" (czyli składamy własne życie w ręce kolegów, o różnym stopniu odpowiedzialności...)
5. Samokształcenie , (Pan Jezus już się zbliża, już puka do mych drzwi....)


Po kolei opcje:

1. Kurs PZA / w klubie speleologicznym.

Do kompetencji instruktorów PZA, i "instruktorów taternictwa jaskiniowego" nie mam zastrzeżeń. Co by nie mówić to są fachowcy o ogromnej praktyce. Z reguły przyjęcia do klubu i potem 6/12mc-y kurs gwarantuje, że zostanie przekazana należyta wiedza w temacie lin, oraz kursant będzie mieć praktykę na wyjazdach. Cena wynosi od 1000 do 1500zł wpisowego za kurs przy wstąpieniu do klubu. Oczywiście trzeba sobie potem jeszcze szpej za około 1000zł kupić. Większość klubów zapewnia kursantom jakieś "pożyczaki", ale po tym jak widziałem jedną Panią cieszącą się z lampki co aż 5h się świeci, i przetartej lonży spelegyca uważam, że zdecydowanie lepiej mieć SWÓJ szpej. Wada? Póki jeździmy w jaskinie, wspinamy się - jest ok, mamy na ogół jakiś tam klubowy szpej, i kolegów. To ma się nijak do eksploracji czy "niejaskiniowych wyjazdów", lub organizowania eventów.
Inna sprawą, że są 2 problemy związane z PZA/ klubami speleo, które mnie niemiłosiernie denerwują. Pierwszą jest próba zawłaszczania przez PZA innych dziedzin związanych z linami. Po drugie na większości kursów powiela się stare mity na temat STOPa, Shunta, instalacji stanowisk, etc. Na dokładkę często wpaja się do głów kursantom rzeczy które mają realne zastosowanie TYLKO w jaskiniach, zaś ich używanie w pracach wysokościowych, organizacji eventów, lub eksploracji kopalń może owocować różnymi niebezpiecznymi sytuacjami. Tak naprawdę postęp w przyrządach i technologiach jest ogromny, zaś na kursach wbija się kursantom te same rzeczy od dekad. Niezależnie od tych dwóch spraw mogę kursy w klubach spleo/ PZA spokojnie polecić.

2. Kurs do robót wysokościowych.

Ponieważ mamy w kraju kult papieru, a rynek nie znosi próżni mamy szereg firm które za 500-800zł oferują "kurs do robót wysokościowych" kończące się jakimś papierkiem uznawanym przez pracodawcę. Z reguły są to najgorsze kursy, a ludzie po nich robią najgorsze błędy. Nie wynika to ze złej jakości instruktorów czy błędów w przekazywanej wiedzy, ale z tego, że nie da się w 3-4 dni przekazać i utrwalić potrzebnej wiedzy. Taki kursant w 3-4 dni otrzymuje komplet wiedzy, i może nawet wszystko robić dobrze na kursie,ale jeżeli nie ma własnego szpeju i po kursie nie będzie na bieżąco się szkolił i utrwalał zdobytych umiejętności, to szybko zapomni to czego się uczył. No i mamy potem palantów asekurujących się małpą w zjeździe... Oczywiście nie generalizujmy -jest szereg b.profesjonalnych firm które dobrze przekazują wiedzę. Problemem jest tutaj za mały czas na za duży materiał. Ale jako "minimum minimum" takim kurs jest przyzwoitą opcją - wymaga jednak obowiązkowego połączenia z pt. 5 tego tekstu - samokształceniem.

3. Profesjonalny kurs technik linowych.

Stosunkowo świeża sprawa. Szereg firm i osób świadczy dość profesjonalne kursy technik linowych. Charakteryzują się one ceną od 800 do 1500zł za 4-8dniowy kurs, oraz obecnością darmowych fakultatywnych wyjazdów doszkalających, dla osób które kurs już ukończyły. Z reguły jest to najszybsza i najlepsza opcja. Mimo początkowego natłoku informacji nie są to przeładowane "trzydniówki" zaś kursant może potem za darmo pojechać na kilka wyjazdów PO kursie żeby utrwalić poznane techniki. Problemem jest to, że profesjonalnych firm w tej dziedzinie jest bardzo mało, a poziom oferowany na kursach jest mocno zróżnicowany. To może być wtopa na metodologicznym poziomie pt. 2 za dwukrotność ceny a może to być jeden z lepszych kursów na jaki mogliście trafić. Ciężko tutaj coś dokładnego opisywać -zależy od firmy i od osoby szkolącej, niemniej jeżeli macie namiar na sprawdzoną firmę - w pełni polecam taki start w liny.

4. Jeżdżenie z doświadczonymi kolegami i nauka w systemie "uczeń -mistrz"

Sposób darmowy i chyba najlepszy. Jeżeli mamy bardzo doświadczonych kolegów - speleologów, taterników jaskiniowych, eksploratorów alpinistów, i choć trochę oni nas lubią, to nikt nie wykona tak sumiennego i uważnego kursu jak przyjaciel przyjacielowi. Czas i forma - bez limitów. Problem jest jeden - jakie są kompetencje kolegi nas uczącego? Niestety za dużo jest "linowych apostołów" - nic nie mają a nauczają. I potem widzi się różne mało zabawne rzeczy na linach, bo "kolega powiedział że tak można." Zatem uważajcie od kogo czerpiecie wiedzę -tzw. jakie ta osoba ma kompetencje, ale z wielu powodów jest to na pewno najtańszy i chyba najlepszy sposób wejście w liny. Problemem jest znalezienie chętnej do szkolenia osoby z odpowiednimi kompetencjami.


5. Samokształcenie, czyli jak NIE zaczynać swojej przygody z linami.


Cóż - jest to najbardziej ryzykowna metoda, ale też dająca najwięcej radości. Mozolne kopanie w Verticalu, Life On a Line, Buchmanie, anglojęzycznych stronach. Ćwiczenie przeczytanych technik, pierwsze nieśmiałe wyjazdy, potem coraz odważniejsze, kompletowanie szpeju. To ma swój urok. Najlepsze wyniki daje razem z pt. 2 -tzn to kurs jest utrwaleniem tego co sami poznajemy, a nie na odwrót Wink Problem jest jeden - większość ludzi nie ma dość cierpliwości, odwagi i zaparcia do samokształcenia. I nie chodzi tu o debilną jazdę na ósemce w dół, tylko o mozolne poznawanie technik i ćwiczeni ich w coraz trudniejszej skali. Niestety to metoda tylko dla cierpliwych ludzi o dużej samokontroli i umiejętności myślenia abstrakcyjnego. Nic tu po niecierpliwych cholerykach którym się wydaje że "wszystko już potrafią". Dlatego dla 90% osób ten sposób zdecydowanie odpada.

Myślę, że bardzo warte dodanie jest też to co menda -osoba o chyba najdłuższym linowym stażu na forum, napisał poniżej, a co dotyczyło opcji pt. 1 doświadczona osoba, szkoli NA WYPRAWIE podczas eksploracji kilka zielonych osób na raz:
menda pisze: napisał:
Może jestem przewrażliwiony, ale jak czytam coś takiego:" w grupie zielonych musi być chociaż jedna osoba, która przez wzgląd na swoje doświadczenie nie zapomni dokładnie sprawdzić wszystkich banalnych spraw u siebie i kolegów" to szlag mnie trafia i nóż mi się w kieszeni otwiera...
No ale podobno dorośli ludzie tu są i wiedzą co robią i nikt nikogo do niczego nie zmusza. Tylko taką radę dam, ostatnią, tej " jednej osobie, która przez wzgląd na swoje doświadczenie etc., etc.":
zanim pójdziesz do dziury z taką grupą zielonych, zastanów się nad trzema rzeczami:
- co powiesz rodzinie gościa, który nie daj Boże się upierdoli
- co powiesz w takiej sytuacji panu prokuratorowi i jego lampce skierowanej prosto w oczy
- a jeśli komuś innemu nic się nie stanie, tylko tobie, to kto CIEBIE wyciągnie?
a jak już się zastanowisz, to weź do serca moją radę i spierdalaj stamtąd równo.
DSCF1683.JPG
DSCF1683.JPG (3.01 MiB) Przejrzano 489 razy
To w sumie tyle -kto jaką drogę w rozpoczynaniu przygody z linami wybierze zależy tylko i wyłącznie od niego samego . To co napisałem stanowi mój punkt widzenia na te sprawę, i oczywiste jest, że wielu osobom nie spodoba się to co napisałem. Ich prawo do votum separatum. Uznałem jednak, że warto dać totalnie zielonym osobom wskazówkę co mogą ze sobą zrobić, jeżeli chcą zacząć własną przygodę z linami i może eksploracją. Tak czy siak pamiętajcie - nie oszczędzajcie na szpeju, i na sumienności w zdobywaniu wiedzy.
Życie macie tylko jedno.
Rossomak z sztolniefora.pl -ten sam ale inny!

Wróć do „Techniki linowe”