TYROLKI cz. I "eventówki"

Techniki linowe używane podczas eksploracji. Trudno się bez nich obejść. UWAGA! Informacji zawartych w tym dziale nie traktować jako kurs.
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Rossomak
Posty: 114
Rejestracja: 07 lut 2018, 15:16

TYROLKI cz. I "eventówki"

#1 Post autor: Rossomak » 09 lut 2018, 9:27

Reaktywacja tematu z 24 Maj 2009

Tym wpisem zamierzam rozpocząć serie pt "TYROLKI".

Sam temat jest bardzo specyficzny i wymaga dużej odpowiedzialności ponieważ:
a) na tyrolkach jest najwięcej wypadków
b) są najczęściej spotykanymi eventami
c) siły działające na stanowiska i prędkości jakie możemy osiągnąć na tyrolce są naprawdę duże

Od razu zaznaczam, pierwszy artykuł będzie się odnosić tylko i wyłącznie do tyrolek dla zabawy - "eventowych". Nie będę opisywać tutaj układów ratowniczych, ani do transportu ciężarów.

Sam temat, dla wygody podzieliłem na następujące części:
I. Idea, oraz ogólne zasady instalowania tyrolek.
II. Stanowisko
III. Naciąg liny
IV. Układ lin i układ bloczków
V. Hamulec

W tym miejscu z autorskiego obowiązku przypominam raz jeszcze, że to właśnie tyrolki są najbardziej wypadkowym rodzajem zabaw linowych W przypadku jakichkolwiek błędów mamy tutaj pełną gamę możliwych obrażeń: od wyrwanych włosów, otarć, złamań, urazowych amputacji po zgon. Dlatego tyrolki, podobnie jak "Ekiperstwo" nakładają b.wysokie wymagania na osoby instalujące tyrolki.

Ad rem:

I. Idea - czyli jaką tyrolkę rozłożyć.

Oczywiście to zależy gdzie i dla kogo tyrolkę organizujemy. Maluchom ze świetlicy środowiskowej wystarczy 20m z pierwszego piętra do trzepaka, zaś amatorom wielkich "X-tream" rzecz jasna nie. Dla nich wysoka, szybka, długa tyrolka. Event dla biznesmenów będzie gdzieś po środku. Sobie rzecz jasna instalujemy taka jak nam pasuje. Należy pamiętać aby mieć pewne punkty mocowania tyrolki i żeby na trasie tyrolki nie było przeszkód w które możemy uderzyć. Tak samo trzeba uważać na spadek tyrolki - zbyt mały nie będzie "eventowy" zaś za duży wymusi nam wypuszczanie zjeżdżających jak worka ziemniaków -choć to jest lepsze niż sytuacja nr.1 Tak naprawdę od spadku zależy jaki hamulec będziemy stosować.
Przykład:
2.jpg
2.jpg (56.97 KiB) Przejrzano 1102 razy
Po lewej mam mało stromą tyrolkę z Kładki Zwierzynieckiej.
Po prawej widzimy tyrolkę z ratusza we Wrocławiu z okazji promocji Euro czy inne Expo (W tym miejscu pozdrawiam gringo Smile) Jak widać są to pod względem wysokości i długości dwie zupełnie różne tyrolki. Pierwsza była hamowana "lotniskowcem" zaś w drugiej zjeżdżający był opuszczany 3 liną. Zupełnie inne były tez przeznaczenia tych tyrolek -pierwsza to typowa rekreacyjno -zabawowa, zaś ta z ratusza była pełnoprawną promocyjną Eventówką.

II. Stanowisko


Rodzajów i patentów na stanowiska do tyrolek jest multum, ja osobiście dziele stanowiska na:
a) "stałe"
b) "naciągowe"
oraz niejako krzyżujące się z tym podziałem:
a) "startowe"
b) "końcowe".
Stanowisko startowe jest tam gdzie jest wyżej :lol: zaś to które będzie stałym a które naciągowym zależy tylko i wyłącznie od ukształtowania terenu umożliwiającego założenie systemu do naciągu tyrolki. Inaczej rzecz biorąc stan. startowe może być raz stałe a raz naciągowe, tak samo stan. końcowe.

Budowa stanowiska jest to bardzo poważny temat, i właśnie tutaj bardzo wiele osób rozkładających tyrolki robi ciężkie błędy. Na wstępie określę wymagania:
1. Mocowanie ma być możliwie bezpieczne, i uwzględniać możliwość zerwania się jednej z lin tyrolki.
2. Sposób mocowania obu stanowisk ma umożliwić łatwe luzowanie liny.
3. Należy uwzględnić POTĘŻNE siły działające na stanowiska w tyrolkach.
4. Górne stanowisko powinno umożliwiać bezpieczne podpięcie się i start.

Najważniejsze jest uwzględnienie punktu 3 i 1. W czym rzecz:

Siły działające na stanowisko, przy dobrze napiętej tyrolce, sięgają 480% masy powieszonego ciężaru

Proszę sobie wyobrazić jak ogromne są to wartości - ciężar 100kg (rosły facet) działa z siłą prawie pól tony na stanowisko. Dwóch takich na tyrolce da nam prawie tonę! A wytrzymałość lin na węźle typu ósemka? A wytrzymałość typowych HMSów? Jak widać nie mamy tutaj jakiegoś kolosalnego marginesu bezpieczeństwa. Jest tylko skromny zapas. To zaś wymaga niezwykle odpowiedzialnego instalowania stanowiska. Przy słabiej naprężonych tyrolkach układ sił dobrze pokazuje ten rysunek:
3.gif
3.gif (1.13 KiB) Przejrzano 1102 razy
Tak czy siak, takie naprężenia bardzo obciążają sprzęt, a stanowisko w szczególności, dlatego pamiętajmy o kilku zasadach:

1. Niedopuszczalne jest stosowanie taśm przy konstrukcji stanowisk dla tyrolek.
Żeby było jasne - powyższe nie dotyczy instruktorów PZA, techników linowych (np. IRATA L2, L3, pewnie OTDL), ratowników GOPR, oraz innych osób posiadających odpowiednie (wysokie) kompetencje. To są ludzie o ogromnej praktyce i wiedzy, i nie sądzę żeby robili stanowisko na jednej taśmie przekładanej na główkę skowronka. Reszta ludzi niech sobie wbije do głowy że taśmy nie używamy zamiast tego stosujemy repy z lin 10,5 i 11mm.
Jak ktoś uważa, że przesadzam to niech zobaczy sobie "gwiazdy" z "liny nie dla idiotów".

2. Niedopuszczalne jest stosowanie spitów przy konstrukcji stanowisk dla tyrolek.

Przy tyrolkach eventowych (ratowniczych zresztą też nie..) nie stosujemy SPITÓW! Wytrzymałość nawet poprawnie osadzonego spita waha się od 7kN do 15kN (700-1500kg) i nie jesteśmy w stanie określić realnej wytrzymałości. Pomijam fakt że spity mają limit bezpiecznego obciążenia roboczego 2,7kN (270kg -twierdzenie za Life on a Line2, rozdział 10, str. 118). Tak czy siak - nie stosujemy M8 do tyrolek.

Jeżeli ktoś koniecznie chce osadzać coś sztucznego w skałach pod tyrolki, ma tak naprawdę 5 bezpiecznych opcji:

Kotwy mechaniczne:
- HILTI HDA TR-M10 (50-75kN)
- HILTI HKD-SR M-12x50 (10-27kN)
Kotwy chemiczne:

- Petzl Collinox (50-25kN)
- Petzl Batinox (50-25kN)
- Fixie 014A (35-35kN)

Powyższe podaje za rozdziałem 10 LOAL2, str.122 -tam były testy kotew, pod względem ich przydatności do ratownictwa.

Oczywiście wytrzymałość kotwy jest w praktyce równa "wytrzymałości" podłoża w jakim ją osadziliśmy - dlatego zawsze dajemy minimum 2 kotwy na jedną linę.

3. W przypadku istnienia "bomboodpornego" punktu kotwiczenia, możemy korzystać tylko z niego, w razie jakichkolwiek wątpliwości należy rozkładać obciążenie na minimum 2-3 punkty.

O co chodzi - jeżeli zakładamy stanowisko o dwuteownik mostu kolejowego, o potężne drzewo o średnicy ponad metra i solidnych korzeniach, lub o betonowy filar - ok, możemy zakładać liny tylko o ten jeden punkt - ale musi on być BEZWZGLĘDNIE PEWNY. Jeżeli zakładamy stanowisko o jakieś drzewka, barierkę mostu, kotwy, słupy, pachołki, etc - musimy dążyć do w miarę równego rozkładu sił generowanych na tyrolce, oraz do dublowania (lub potrajania) punktów o które mocujemy linę. Niestety ale sam kiedyś wyrwałem drabinę rewizyjną wmurowaną w betonową ścianę budynku, zaś innym razem prawie powaliłem nieczynny słup telegraficzny - w obu wypadkach nic się nie stało, bo kotwiczenia stanowiska były zabezpieczone, niemniej przestrzegam - uważajcie i dwa razy pomyślcie zanim jakiś punkt nazwiecie "bomboodpornym".

4.Należy zawsze zabezpieczać linę na punkcie stanowiskowym. Najlepiej poprzez zdublowanie stanowiska - nawet jeżeli jest to do tego samego punktu.

Bardzo ważna sprawa - na tyrolce działają tak potężne siły, że bardzo łatwo zerwać linę w miejscu gdzie jest osłabiona, lub na punkcie stanowiskowym. Nam chodzi o ten drugi przypadek - stanowisko. Tam zawsze "zdrowa" lina będzie najsłabsza, a i z reguły sposób blokady liny jest mniej wytrzymały niż sama lina. Dlatego jak robicie półwyblinkę blokowaną flagowym - linę z flagowego w ósemkę i bez luzu do rezerwowego stanowiska. Jak stosujecie, mocno nietrafiony, patent ze STOPem - znów - linę wychodzącą ze stopa (po bloku) - robicie w ósemkę i w dodatkowy punkt.
Niestety ale powinno się dublować zarówno punk kotwiczenia stanowiska (patrz punkt 4) jak i samo stanowisko - zwłaszcza to ostatnie.

Od tego punktu dałbym jeden wyjątek - chodzi mi o robienie stanowisk z tatrzańskiego zabezpieczonego. Wygląda on tak:
4.jpg
4.jpg (9.33 KiB) Przejrzano 1102 razy
Sposób ten ma jeszcze kilka plusów:
+ brak jakiegokolwiek sprzętu
+ duża wytrzymałość
+ możliwość zwolnienia pod obciążeniem (pamiętamy, że zawiązana na końcu liny pętla nie naciągną liny głównej a jedynie stanowi zabezpieczenie przed ew. odkręceniem się zwojów)
+ możliwość prowizorycznego naciągu liny
+ możliwość użycia "środka" liny (jeśli zostaje nam lina wiążemy pętlę z Ósemki i wpinamy ją w naciągnięta linę karabinkiem)

jak dla mnie to najlepszy pomysł na stanowisko "od drzewa do drzewa". Jednak byłbym ostrożny przy stosowaniu tego patentu przy załamaniach o koncie 90 stopni.

Oprócz powyższego odsyłam zainteresowanych do PORADNIKA EKIPERA:
(linki zostaną wklejone po przywróceniu tamtych tematów na forum)
- tam macie więcej o stanowiskach, ale pamiętajcie, że nie każde poprawnie założone stanowisko do zjazdu nadaje się z miejsca do tyrolki - TAK NIE JEST!

Stanowiska naciągowe

Jeżeli chodzi o stanowisko naciągowe, to pomysłów było wiele -literatura jest bogata w lepsze (półwyblinka blokowana flagowym) lub gorsze (stop, blokowany stopem) pomysły. Ja osobiście korzystam z:
5.gif
5.gif (6.47 KiB) Przejrzano 1102 razy
I taki patent lansuję -uważam go za bliskim optymalnemu - jest uniwersalny, i da się zastosować wszędzie, choć z różnych przyczyn, dwukrotne zastosowanie tatrzańskiego zabezpieczonego jest lepsze - ma po prostu większą wytrzymałość. Niestety nie wszędzie da się tak zrobić - dlatego uważam, że półwyblinka blokowana flagowym jest optimum.

Teraz jak nie należy blokować stanowiska naciągowego od tyrolki eventowej:

1. Niedopuszczalne jest blokowanie tyrolki przyrządem zaciskowym z ząbkami!!! Jeżeli ktoś blokuje tyrolkę małpą albo basicem - jest idiotą, choćby miał bóg wie jakie tytuły.
Mała PETZLA rwie linę przy średnio 450kg.
BASIC PETZLA rwie linę przy średnio 450kg.
Małpy SRTE, Miller, CMI, ICS ślizgają się/rwą od 650-960kg -ale ich nie kupicie w Polsce.

2.Nie powinno się blokować tyrolki eventowej następującymi przyrządami:

- shunt (ślizga się od 230kg, przy 300kg zawodzi na całej linii)
- microcender (ślizga się od 300-400kg)
- LOCKER ( ślizga się od coś 350-450kg)
- GRIGRI (nie ma żadnych norm, blok działa tylko pod obciążeniem)

Jak widać prawie wszystkie w/w przyrządy rwą linę, lub ślizgają się na niej pod obciążeniem mniejszym niż 500kg! Przypominam, że siły na punkt to do 480% podwieszonego ciężaru, czyli 100kg facet, może spokojnie dojść do w/w wartości (pół tony). Dlatego nie stosujemy powyższych przyrządów -chyba, że chcemy mieć zniszczoną linę, i chwile strachu (lub zepsutą reputację naszej firmy...).

Możemy również blokować tyrolkę następującymi, dopuszczalnymi, ale mającymi pewne minusy, sposobami:

-podwójny prusik Polega to na użyciu dwóch prusików z atestowanych repów 6-8mm, które blokują linę. Wytrzymałość prusika 6mm na zerwanie to około 750kg, zaś prusik 8mm powinien wytrzymać ~950kg. Poślizg prusika na w miarę czystej linie zaczyna się od ~500kg. Zatem można podwójnym prusikiem blokować, ale jak widać zwłaszcza dla repów 6mm mamy skromny margines bezpieczeństwa w stosunku do sił jakie potencjalnie mogą działać na tyrolce (500kg), dlatego ZAWSZE należy go zabezpieczać ósemką prawie bez luzu (z liny od tyrolki) wpinaną w osobny punkt! Zaletą tego patentu jest to że mamy "dynamometr dla ubogich" Smile. Oczywiście żeby zluzować tyrolkę blokowaną prusikiem musimy ją znów naprężyć - obciążonego prusika nie zluzujemy. I to jest właśnie bardzo poważna wada takiego blokowania tyrolki.
-Gibbs lub Petzl Rescucender Są to rasowe, ratownicze przyrządy zaciskowe. W przypadku Gibbsa wersje ratownicze nie wykazują tendencji do poślizgu -z reguły trzymają linę aż do 13kN (1300kg) by ją przy tej wartości zerwać (!). Petzl Rescucender zaczyna się ślizgać od ~700kg. Wersje nie ratownicze Gibbsa (Sport Gibbs) zachowują się tak jak Rescucender i mają poślizg od 7kN. Oczywiście dla zacisków pracujących bardzo brudnych lub o małej średnicy (10mm i mniej) linach owa wartość poślizgu jest nieco niższa i wynosi (4,5-6kN) ~450-650kg. Zatem jak widać można blokować dobrymi zaciskami tyrolkę, z tym że też zalecałbym tutaj dawanie asekuracji z liny od tyrolki dawanej w punkt.
I tutaj znów mamy problem z luzowaniem naprężonej tyrolki. W przypadku Gibbsa i Petzl Rescucender jest to praktycznie niewykonalne, istnieją wprawdzie pewne patenty dla Gibbsa, ale nisza one linę, zatem też się nie nadają... zatem tutaj też trzeba podciągnąć tyrolkę (naprężając ją) zanim odblokujemy zaciski.

Zatem zarówno w przypadku prusików jak i zacisków ratowniczych mamy dużo więcej roboty. A po co?


No i na koniec dochodzimy, do czegoś co pokutuje na nieskończonej liczbie kursów "linowych". Mam na myśli naciąg tyrolki STOPem.
Parę miesięcy temu z może przesadną emfazą napisałem:
"Dodam jeszcze, że naciąg tyrolki STOPem i jej blokowanie tymże stopem jest równie kretyńskim pomysłem. Pisałem już o tym w odpowiednim wątku, i jeżeli ktoś mi wyskoczy ze na kursie tak go uczyli, to niech zażąda zwrotu $$ za tenże kurs.
Cóż - oj były o to pytania, i pretensje w PW. Uważam zatem, że powinienem rozwinąć tę kwestię. Zaznaczam, że nie pisze o tyrolkach do ratownictwa, gdzie naciąg liny nie powinien być większy niż 250kg.
Zatem ten kawałek dedykuję wszystkim, którzy uważają, że stop jest super ponieważ: "zastępuje nam na raz: stanowisko z blokowaniem liny, oraz układ do naciągu".
Stopa nie powinno się używać do naciągu i blokowania tyrolek z powodów:
a) wytrzymałości STOPa.
b) wydajności STOPa

ad a)
Wytrzymałość konstrukcyjna STOPa nigdzie nie jest dokładnie podana. Dla SIMPLE jest to 1200kg (12kN), dla STOPa wartość ta nie może przekraczać 1500kg (15kN) - jest to limitowane odpornością śruby fi 8mm na ścinanie. Generalnie przyjmuję wartość 1200kg. Jeżeli porównamy to do obciążeń na napiętej tyrolce przy ciężarze 150-200kg to odechciewa się blokowania STOPem. To jest przyrząd zajazdowy, zaprojektowany w ZUPEŁNIE INNYM CELU, i jest on używany jako osobisty. Uważam, że wielokrotne traktowanie na tyrolce czyjegoś osobistego przyrządu zjazdowego obciążeniami rzędu 80% wytrzymałości konstrukcyjnej jest niedopuszczalne. Niemożliwe? Dwie osoby na linie (dwóch debili zjeżdżających na raz, albo "zacięty" kursant i "ratujący go" instruktor) dają nam do 960kg na punkt. Jest to 960kg na przyrząd projektowany do zjazdów z max. 150kg obciążeniem (sprawa tego jak działa hamulec w STOPie, no i EN341), lub o wytrzymałości konstrukcyjnej koło 1200kg. 20% w zapasie. Da się, ale bezpieczne to nie jest. Inną kwestią jest naciąg tyrolki STOPem z punktu widzenia jego wytrzymałości... pozwolę sobie zacytować Kobiego z tego wątku:
Kobi pisze:Warto zwrócić uwagę tutaj na współczynniki dla przyrządów takich jak STOP, Grigri czy ID. Zwłaszcza wykorzystanie STOPa generuje nam niesamowite siły po przeciwnej stronie liny :/ (850 kg dla 200 kg ładunku!). Wyobraźmy sobie, że chcemy podnieść ciężar 200kg z dna szybu za pomocą właśnie STOPa przymocowanego do kotwy przy stropie – dzięki tej tabelce widzimy, że podsumowując siły działające po obu stronach liny działamy na punkt siłą PONAD TONY. Możemy nieco zmniejszyć współczynnik wpinając STOPa w inny sposób (tylko w krzywkę, z pominięciem drugiej rolki ) uzyskując w ten sposób 3.25 i 650 kg (czyli nadal dużo za dużo).
A teraz zamieńcie sobie "podnieść 200kg" na "naciągnąć w 6chłopa z siłą 200kg". Podobne wartości można osiągnąć katując STOPa flaszencugiem. Znów - wytrzymałość konstrukcyjna to ~1200kg. 20% w zapasie...

ad b) Wydajność podczas naciągu. Zacznijmy od tego co to jest STOP. Stop jest to przyrząd zajazdowy ma generować odpowiednie tarcie. Przekłada się to na jego totalną nieefektywność jako improwizowanego bloczka. Myślę, że nie opiszę tego lepiej niż Kobi:
Kobi w wątku o Tarciu i Oporze napisał: pisze:(..)w typowych przyrządach zjazdowych Współczynnik Tarcia z reguły mieści się między 4 a 8, zamieniając 80-90% ciężaru na tarcie – więc zjeżdżający na STOPie eksplorator musi trzymać linę z siłą około 10-20 kg. Oczywiście działa to też w drugą stronę i tak, nawet jeżeli przeciągamy linę przez przyrząd zjazdowy w odwrotną stronę to nadal ma on współczynnik tarcia PRZYNAJMNIEJ 2! Problem w tym, że wiele osób nie zna tych faktów i używa STOPów, GriGri itd. np. jako „autoblokery” w układach wyciągowych czy przy naciąganiu tyrolek. Czyli budujemy cały układ wyciągowy, dajmy na to 4:1 tylko po to by w jednym z jego miejsc zamontować przyrząd który eliminuje nam cały zysk pochodzący z przełożenia bo nie chce nam się zamontować francuza z taśmy. Głupie? Głupie!
Oczywiście olewając powyższe możemy sobie robić ze stopa flaszencug. I znów - da się? Da się, zwłaszcza w 5-7os. I owym nieszczęsnym stopem możemy jakoś tam naciągnąć tyrolkę. Ale jest to totalnie nieefektywne i mordercze dla stopa...

III. Naciąg liny

Kolejna drażliwa sprawa -na wstępie przypominam, że tyrolek nie naciągamy:
1. Samochodem
2. rubcugiem
3. Shuntem
4. Niczym z ząbkami (croll, małpa, asap, tiblock etc)

Ad. 1UWAGA - z racji epidemii wiejących trupem filmików z YT, gdzie ktoś naciąga autem (albo dwoma) tyrolkę, jeszcze raz podkreślam, że NIE MA ŻADNEGO usprawiedliwienia na takie praktyki - świadczą one o totalnej nieznajomości tematu, zaś autorzy takich "patentów" powinni mieć odebrane uprawnienia (jeżeli są taternikami jaskiniowymi, członkami PZA, pracownikami dostępu linowego, mają firmy eventowe) bądź rozmowę z prokuratorem, co grozi za notoryczne powodowanie zagrożenia dla życia i bezpieczeństwa osób (do 3 lat).

Ad. 2 Rubcug jest za brutalny, no chyba że dołączymy go do układu przemysłowym dynamometrem, i będziemy uważać żeby nie przekraczać 450kg. Ewentualnie microcenderem lub SŁABYM prusikiem.

Ad. 3 W układach do naciągu tyrolek eventowych nie stosujemy Shunta.
Shunt ślizga się od 230kg, przy 350kg zawodzi na całej linii. Taki naciąg (250kg) jest idealny przy tyrolkach w ratownictwie, w przypadku eventów - to za mało. Co więcej - ślizgający się shunt czasami lubi uszkadzać oplot.

Ad. 4 W układach do naciągu tyrolek nie stosujemy przyrządów z ząbkami - odpadają małpy, basick, croll,etc. : ponieważ:
Mała PETZLA rwie linę przy średnio 450kg.
BASIC PETZLA rwie linę przy średnio 450kg.
Małpy SRTE, Miller, CMI, ICS ślizgają się/rwą od 650-960kg -ale ich nie kupicie w Polsce.
Dlatego - nie używamy w/w przyrządów i pochodnych. Nawet jeżeli nie zerwiemy podczas naciągu liny możemy ją bardzo łatwo uszkodzić. Taka lina może strzelić na tyrolce nie wiadomo kiedy.

Stosujemy zawsze pośrednie systemy naciągu.
W celu ułatwienia zrobiłem kolaż który, wraz z objaśnieniami, wklejam poniżej:
6.gif
6.gif (10.26 KiB) Przejrzano 1102 razy
rys.1
rysunek z PETZLa - najczęściej stosuje coś takiego - wtedy siła F z jaką ciągniemy (napinamy) tyrolkę wynosi około 33% siły z jaką realnie napinamy tyrolkę (inaczej: ciągniemy linę od układu napinającego z siła 100kg -mamy siłę naciągu 300kg na linie od tyrolki). Na rysunku był jeden poważny błąd. Jak już pisałem - nigdy, przenigdy nie używamy do naciągu na linach od tyrolki przyrządów z ząbkami: małpy, crolle, basic, asap, etc. Pośredni system naciągu łączymy z tyrolką za pomocą albo wyspecjalizowanych przyrządów takich jak Gibbs, Petzl Rescucender, albo...węzłami - prusikiem, francuskim, Klemheist, etc. Z własnego doświadczenia uważam, że taśma z węzłem francuskim jest bardzo dobra -no ale tu co kto woli, byle bez ząbków.
rys.2
Chyba najlepszy układ -dwa podwójne ratownicze bloczki do układu do naciągu. F=25% siły naciągu tyrolki. Czyli ciągniemy linę w 3 chłopa z siłą 100kg a realny naciąg na linę od tyrolki wynosi 400kg. Wadą jest to, że zdublowane bloczki ratownicze są naprawdę drogie. No ale zysk na takim układzie jest największy :) Smile
Oczywiście możemy naciągać tyrolki jiggerami:
f_ql13kj37e68m_51e4f76.jpg
f_ql13kj37e68m_51e4f76.jpg (53.12 KiB) Przejrzano 1102 razy

(wątek o jiggerach zostanie niebawem przywrócony w dziale z sprzętem do technik lino
wych)
rys.3
Powtórzony układ z rys.1 -z tym ze wyraźniejszy. Znów F=33% siły P. To dobry i łatwy do montażu (powszechność i niska cena wymaganych bloczków) układ naciągu.

Pora na naprostowanie kolejnej niejasności - "jaka tyrolka to dobrze naciągnięta tyrolka?". Oczywiście, że układy 5:1 i 3:1 nie są równe. Naciąg tyrolki zależy od lin, ich długości, rodzaju układu do naciągu, bloczków w nich użytych, i tego ile osób naciąga tyrolkę. Jak widać "dobrze napięta tyrolka" to pojęcie dyskusyjne. Niemniej na podstawie własnych doświadczeń mogę napisać, że:
- przy naciągu układem 3:1 (Tandem Cable + Fixie) naciąg w 5 osoby był wystarczający.
- przy naciągu układem 5:1 (Jigger 2x Twinn Roll SR) naciąg w 2 osoby był aż nadto wystarczający.

Graficzne podsumowanie cz.II i cz.III:
8.jpg
8.jpg (57.63 KiB) Przejrzano 1102 razy

IV. Układ lin i układ bloczków

Na tyrolkach zawsze stosujemy dwie liny!
a) górną
b) dolną
Dwie liny na tyrolkach są niezbędne, ponieważ zabezpiecza nas to od dedfalla w przypadku zerwania się jednej liny. Liczba błędów jakie można popełnić podczas zakładania lin do tyrolki, ich naciągu, oraz konstruowania hamulca jest bardzo duża - większość z nich grozi zerwaniem liny, bądź stanowiska. Dlatego istnieje wymóg zakładania tyrolek zawsze na dwie żyły. Powtórzę dla bohaterów z YT i gwiazdorów z "Liny nie dla idiotów":
NIE MA ŻADNEGO USPRAWIEDLIWIENIA NA BRAK DWÓCH LINY NA TYROLCE - JEST TO BEZWZGLĘDNIE WYMAGANE PRZY TEGO TYPU UKŁADACH.

Najczęściej w tyrolkach "dla zabawy" stosuje się układ jak opisałem -lina górna +lina dolna. Oczywiście można robić dwie liny obok siebie, niemniej układ z jedną pod drugą jest korzystniejszy dla szybkich tyrolek. Uwaga to nie dotyczy ratownictwa i transportu.
Co do bloczków to na dolną linę dajemy "lepszy bloczek" -jak mamy tandem i pojedyńczy to na dół tandem, jak jeden ma łożyska cierne a drugi kulkowe, to na dól tego z kulkowymi etc. Oczywiście jak mamy jakiegoś tandem to ten indzie "obowiązkowo" na dolną żyłę -to zapewnia lepszy rozkład ciężaru, stabilność i.. większa szybkość zjazdu. Można też dawać dwa tendemy - na górną i dolną żyłę, i taki układ jest najszybszy.

Przykładowe układy lin i bloczków:
9.png
9.png (61.88 KiB) Przejrzano 1102 razy
rys.1
Nie związane z tematem przedstawienie układu ratowniczego na dwóch równoległych poziomo linach, łączonych zderzakiem, z bloczkami kootynay. Wkleiłem to po to żeby pokazać że przy odpowiednich bloczkach i powolnym opuszczaniu ani węzły, ani ułożenie lin nie jest przeszkodą.
rys.2
Najczęściej spotykany układ - jakiś tandem na dolnej linie i pojedyńczy prosty bloczek na górnej. Bardzo dobre rozwiązanie.
rys.3
Nie bądźmy ortodoksyjni Smile - może być tandem + fixe, może być 2x tandem. Układ jest zdublowany, zatem bezpieczny, choć w przypadku tandem na dolnej + fixe na górnej mamy wyraźnie lepsza stabilność układu.
rys.4
Powtórzenie rys.2 tyle że górny bloczek to bloczek o ruchomych okładkach.
rys.4a/b
Możliwe proste rozwiązanie układu do transportu. Osobiście nie przepadam za czymś takim.

W tym miejscu przypominam - podpinamy się pod bloczki zawsze karabinkiem zakręcanym, bądź półautomatycznym! Nie wolno stosować karabinków od ekspresów, bądź petlzlowskiego badziewia VERTIGO WL - karabinki od ekspresów bądź VERTIGO WL lubią się wypinać. Kilka osób już przez to zginęło. Dlatego podpinamy się do układu bloczków karabinkami:
- SCREW-LOCK (zakręcane)
- BALL-LOCK (z kulką)
- TRIACT-LOCK (nakrętka z automatycznie dociskającą, w pozycji zamkniętej, sprężyną)

Graficzne podsumowanie cz. IV - schemat prostej tyrolki bez hamulca:
10.png
10.png (21.72 KiB) Przejrzano 1102 razy
V. Hamulec

Cóż - właśnie hamulec jest najdrażliwsza i najważniejszą sprawa przy tyrolkach. Jakiekolwiek błędy w tej fazie montażu tyrolki po prostu muszą zaowocować wypadkiem.

Są tylko trzy zasady:
1. Hamulec musi być skuteczny.
2. Należy go wcześniej przetestować (i całą tyrolkę w ogóle) na jakimś odważniku -najlepiej o łącznej masie 80/90kg. To mogą być np.trzy plecaki na podczepione na raz do tyrolki.
3. Zawsze muszą być przynajmniej 2 hamulce -główny i "awaryjny".

Wyróżniamy następujące rodzaje hamulców (opis później):
1. Tylni - trzecia pozioma lina idąca od bloczków do ósemki/stopa przymocowanych do punktu NIE BĘDĄCEGO CZŁOWIEKIEM
2. "lotniskowiec" - pozioma lina w poprzek tyrolki, z przeplataną ósemką na końcu.
3. "Na sztywno" -"lotniskowiec" ale bez ósemki z jednej strony - TYLKO JAKO AWARYJNY. Osobiście nie polecamdo innych niż jako 2 awaryjny zastosowań -jest bardzo brutalny, niszczy sprzęt, zaś przy dużych spadkach i prędkościach powoduje wypadki i obrażenia. Nie będę go zatem opisywać.
4. Prusik/ węzeł francuski na dolnej linie - TYLKO JAKO AWARYJNY.
W razie nie zadziałania hamulca głównego dolny bloczek wjeżdża w zablokowanego prusika (lub lepiej węzeł francuski z taśmy) i wtedy mamy małą katastrofę -b.urazowe hamowanie, możliwe rozgięcie bloczka lub zerwanie liny, urazy kręgosłupa, etc -no ale jest to lepsze niż 80km/h walnąć w słup lub skałę i zabić się.
5. Szeroki rozstaw konta między linami tyrolki przy stanowisku końcowym - bardzo dobry patent jako hamulec i jako awaryjny hamulec. Aby był skuteczny należy zachować odstęp między stanowiskami dla lin od tyrolki rzędu powyżej 3m. Najlepiej 4-5m.
Zapewnia relatywnie łagodne wyhamowanie, choć potrafi nieco obcierać linę. Jest to b. skuteczny hamulec awaryjny, ale wymaga specyficznego stanowiska, i dużo miejsca.
6. Wysunięcie dolnego stanowiska końcowego na 5-6m do przodu. TYLKO JAKO AWARYJNY - działa analogicznie do pt. 4. Tutaj też bloczek dolny wbija się w węzeł od stanowiska. Skutki te same jak opisywałem w pt. 4. I dalej trzeba przyznać, że jest to lepsze od śmierci po uderzeniu 80km/h w drzewo. Nie będę go dalej opisywać.

Teraz podsumowanie hamulców, wraz z rysunkiem mojego autorstwa:
f_naforumhamum_09aa955.png
f_naforumhamum_09aa955.png (35.36 KiB) Przejrzano 1102 razy
rys.1,1a
Hamulce tylni -trzecia lina wpięta od bloczków manillonem 40kN, bądź zwaletowanymi zakręcanymi karabinkami, do punktu skąd wypuszczamy zjeżdżającego. Należy pamiętać, że nie należy zostawiać luzu przy trzeciej linie -może nam ją porostu urwać jak nagle przyrząd wybierze luz. Na rysunku pokazałem ósemkę jako przyrząd z którego wypuszczamy zjeżdżającego, ale lepsza jest pirania albo STOP. Po prostu bez grubej rękawicy przy stromej tyrolce nie utrzymamy liny wychodzącej z ósemki bo nam popali rękę. Można to obejść robiąc dodatkowych hamulce przy ósemce, lub stosując zamiast niej Piranię /STOPa, Grigri, ID. Inną ważną sprawa że przyrząd musi być zamocowany jako osobny punkt (taj jak pojedyńczy punkt stanowiskowy) -nigdy nie wypuszczamy "z pasa" kogoś.

rys. 2,2a,2b
Patent "Lotniskowiec" Z jednej strony mamy punt stanowiskowy (2b) potem lina przechodzi nam luzem przez dublowane, zwaletowane, zakręcane karabinki podczepione do liny górnej(2a) -tak żeby lina od hamulca przechodziła pomiędzy liną górną i dolna od tyrolki, i w końcu lina wchodzi do przeplecionej ósemki będącej drugim punktem (2). To właśnie ta ósemka, i sposób jej przeplecenia jest krytycznym miejscem - pojedyńcze przeplecenie z karabinkiem zabezpieczającym może nie wystarczyć -tu dużo zależy od sztywności i średnicy liny od hamulca, szybkości na tyrolce i ciężaru jaki na niej jedzie. Czasami trzeba line wychodzącą z ósemki zakręcić o 180 stopni w górę i założyć kolejny przelotowy karabinek. Dobrze Rozłożony patent "lotniskowiec" umożliwia nam skuteczne i w miarę płynne wyhamowywanie. Niestety dobranie odpowiedniego prowadzenia liny (ilość dodatkowych karabinków i zakrętów liny) wychodzącej z ósemki jest tutaj kluczowe i czasami musi odbywac się na czuja i metoda prób i błędów. Oczywiście na tej linie wychodzącej z ósemki po np. 5-8m robimy węzeł który nas definitywnie wyhamuje. Uroda "lotniskowca" polega na tym że czynnikiem hamującym jest tarcie liny w ósemce - a nie sama lina, jej rozciągliwość etc. Jeszcze raz powtarzam - lotniskowiec polega na tym że hamuje nas tarcie odpowiednio przełożonej liny w ósemce i po części tarcie podczas jej przechodzenia przez zwaletowane karabinki, a nie inne czynniki.


rys.3
Węzeł francuski/ prusik. TYLKO JAKO HAMULEC AWARYJNY "OSTATNIEJ SZANSY" W razie nie zadziałania hamulca głównego dolny bloczek wjeżdża w zablokowanego prusika (lub lepiej węzeł francuski z taśmy) i wtedy mamy małą kontrolowaną katastrofę -b.urazowe hamowanie, silne tarcie prusa/lockera o linę, lub jak są zablokowane (a powinny być...) możliwe rozgięcie bloczka lub zerwanie liny, urazy kręgosłupa, etc -no ale jest to lepsze niż 80km/h walnąć w słup lub skałę i zabicie się.

rys 4
Dziecię WPRa -"hamulec kątowy" -czyli odpowiednio dobrany rozstaw lin na końcu tyrolki. Bardzo dobry patent jako hamulec i jako awaryjny hamulec. Aby był skuteczny należy zachować odstęp między stanowiskami dla lin od tyrolki rzędu powyżej 3m. Najlepiej 4-5m. Jak widać na rysunku odległość między linami górną i dolną nagle zwiększa się -im układ bloczków bardziej zbliża liny do siebie, tym większy opór stawia szeroki rozstaw lin. Zapewnia relatywnie łagodne wyhamowanie, choć potrafi obcierać i zużywać linę. Jest to b. skuteczny hamulec awaryjny, ale wymaga specyficznego stanowiska, i dużo miejsca na wyhamowanie - (choć i tak mniej od "lotniskowca"). Zawsze należy pamiętać o tym, że hamulce zatrzyma nas DALEJ niż to sobie wyobrażamy. Dlatego rozstaw lin musi być odpowiednio duży i musi być więcej zapasu ( w poziomie) do stanowiska.


To w sumie całość najpotrzebniejszych informacji o tyrolkach "dla zabawy" mam nadzieję, że artykuł mojego autorstwa pomoże Wam w instalacji dobrych i bezpiecznych tyrolek.
Rossomak z sztolniefora.pl -ten sam ale inny!

Awatar użytkownika
Rossomak
Posty: 114
Rejestracja: 07 lut 2018, 15:16

TYROLKI cz. I "eventówki"

#2 Post autor: Rossomak » 08 kwie 2018, 21:53

Przykładowa, totalnie rekreacyjna tyrolka z Chwałkowa:

Naciąg Jiggerem 5:1 w 2 osoby - tutaj podczas rozkładania stanów, przed wyprostowaniem taśmy, lin itp:
20180408_121225.jpg
20180408_121225.jpg (5.34 MiB) Przejrzano 622 razy
Stanowisko montowane nie na taśmach a na zawiesiach "Protketa"z tego wątku: http://www.sztolnie-forum.pl/viewtopic. ... 1804#p6467
Przełożenie jak widać nie jest optymalne bo zapewnia 0,8 (80%) wytrzymałości stanowiska ale...ale 2T zawiesie o współczynniku 7:1 daje nam przy takim jego przełożeniu jakieś..11t. wytrzymałości.
Do zawiesi karabinki stalowe duże D kształtne, lina trakcyjna na półwyblinkę blokowaną flagowym.

Gotowe stanowisko dolne:
20180408_124101.jpg
20180408_124101.jpg (4.82 MiB) Przejrzano 622 razy
Widać montaż lin trakcyjnych na półwyblinkach zblokowanych flagowym.

Montaż bloczków + hamulec "awaryjny" tj zaciśnięty francuz z taśmy na linie.

Stanowisko górne:
ty4.jpg
ty4.jpg (1.14 MiB) Przejrzano 622 razy
Stanowisko oparte o skrajny tatrzański - ponieważ liną trakcyjną była 120m złożona na pół zatem jej "środek" robił za stanowisko górne - poprzez tatrzański skrajny. Pod początek zwojów wciśnięty szpejwór jako protekt. Ponieważ koło stanu startowego przechodzili lokalsi a i nie zawsze tam ktoś był to węzeł tatrzański był zabezpieczony osobno dla każdej liny..mainlonem D kształtnym mocno dokręconym za pomocom rolki. Przypadkowy dowcipniś nie byłby tego w stanie odkręcić.

Układ bloczków i stan:
tyr1.png
tyr1.png (761.46 KiB) Przejrzano 622 razy
tyr2.png
tyr2.png (769.5 KiB) Przejrzano 622 razy
Bloczki zdublowane - Fixe + CT Tandem, wpięcie do uprzęży i zdublowana taśma i luźny karabol wpięty na linę za bloczkami.

Ciekawa była kwestia hamulca na tej tyrolce.
Spadek był na tyle niewielki, zaś naciąg niezbyt mocny że na 50m jej długości nie potrzeba było hamulca innego niż "awaryjny" francuz z taśmy na dolnej linie. Najlżejsza osoba ważyła 25kg, najcięższa zjeżdżająca około 120-130kg. Oczywiście pierwsze dwa zjazdy były z hamulcem ala "lotniskowiec" ale okazało się to być zbędne.
Rossomak z sztolniefora.pl -ten sam ale inny!

CzarekB
Posty: 3
Rejestracja: 26 lut 2018, 21:51

TYROLKI cz. I "eventówki"

#3 Post autor: CzarekB » 12 kwie 2018, 20:49

Genialny poradnik! Trudno w Polsce o tak dobre opracowania.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Techniki linowe”