Suma wszystkich kuchenek z 18 lat.

Czyli jak przetrwać z daleka od cywilizacji
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Rossomak
Posty: 201
Rejestracja: 07 lut 2018, 15:16

Suma wszystkich kuchenek z 18 lat.

#1 Post autor: Rossomak » 15 lis 2019, 22:11

Tak sobie ostatnio uświadomiłem że mam/miałem 6 różnych kuchenek do gotowania wody/żarcia. Dwie na paliwo stałe i trzy palniki gazowe. Kuchenki te nabyłem na przestrzeni ostatnich 18 lat i o każdej mogę coś napisać dobrego/złego. Przy czym muszę podkreślić że nie jestem jakimś super surviwalowcem, uczestnikiem wypraw alpejskich itp. Zwykły normik z plecakiem, aparatem i lubiący pochodzić po górkach w różnych porach roku. Ale bujam się z moimi kocherami już - zacne - 18 lat zatem chyba mogę coś nieco napisać.

Wesołe stadko kuchenek które zgromadziłem wygląda następująco:
20191116_183115.jpg
20191116_183115.jpg (357.71 KiB) Przejrzano 155 razy
Po kolei modelami od lewej do prawej:
polska kuchenka wojskowa składana na kostki heksaminy (podróbka Esbita) (brak na foto)
polska kuchenka składana Surviwaltech v.4 stalowa
- palnik gazowy Optimus Lite
- palnik gazowy Campingaz (stary ca 2002 rok)
- palnik gazowy z wężykiem Optimus Vega
- Jetboil

Różni owe kuchenki bardzo dużo - rodzaj paliwa, typ palnika, moc, składanie itp ale w sumie można każdą opisać w jednej z kilku kategorii:
- gabaryty / masa
- paliwo jakim jest zasilana i jego wydajność, jakość obsługi, koszt opału
- jak gotuje na mrozie i wietrze
- cena zakupu
- subiektywne odczucia co do niej

Po kolei:
Polska kuchenka wojskowa składana na kostki heksaminy (podróbka Esbita)
esbit.jpg
esbit.jpg (22.26 KiB) Przejrzano 155 razy
Kuchenka którą dostałem w prezencie od znajomego wojskowego.

Gabaryty/masa
Jej gabaryty to dwie paczki fajek jedna obok drugiej, masa około 100gram. Mieści się w każdej kieszeni plecaka lub też w kieszeni spodni.

Paliwo jakim jest zasilana i jego wydajność, jakość obsługi
Zasilana jest heksaminą w kostkach - tą lepszą Esbita lub tą gorszą - polską wojskową z racji. Heksamina jak to heksamina - wali naftą i jej przenoszenie powoduje że cuchnie nią plecak, ciuchy, żarcie, wszystko nią cuchnie o ile te małe białe kostki smrodu uwolnią się z plakietki-opakowana w której są pakowane jak tabletki na ból gardła. Nie nadaje się do gotowania w pomieszczeniach ponieważ można się nią łatwo zatruć - ból głowy murowany. Koszt polskiego paliwa to około 10zł za...200gram. O niebo lepszy oryginalny Esbit kosztuje za 80gram około 18zł.


Jak gotuje na mrozie i wietrze?
Na mrozie zadziwiająco dobrze - o ile paliwem jest oryginalny Esbit. 4-6 kostek o masie 4g wystarcza do zagotowania około 300ml wody. W przypadku silnego wiatru jest nieco gorzej ale jak wiadomo tak płaską kuchenkę łatwo ukryć w zagłębieniach terenu, wygrzebanej dziurce w śniegu itp. Nie na darmo szwabki w 1936 roku opatentowały Esbita pod kątem strzelców alpejskich i innych takich. To paliwo działa jak jest zimno choć wiatr bywa problematyczny.

Cena zakupu.
Polska podróbka esbita była dodawana do wojskowych dobowych racji żywnościowych jako gratis. Niektóre janusze biznesu sprzedają ją na alledrogo po 8zł. Oryginalny Esbit kosztuje około 16-20zł.

Subiektywne odczucia co do niej:
Jest mala, lekka, mieści się wszędzie i mieści w sobie 80gramowe opakowanie Esbita które pozwala na zagotowanie około 1,5-2L wody w trudnych warunkach. Oryginalny Esbit jest fajną opcją na tanią kuchenkę na paliwo stałe do kieszeni plecaka lub do EDC. Oczywiście nie powinno się nią palić w zamkniętych pomieszczeniach, nie nadaje się też za bardzo ta kuchenka żeby dokładać do niej patyków (tj palić chrustem) ale jako awaryjny zapas jest OK i na pewno pozwoli na zagotowanie do 2L wody w trudnych warunkach. Masa takiego zestawu to około 180gram. A zawsze można brać więcej paliwa w plecak. To o oryginalnym paliwie. Co do naszego krajowego paliwa to unikać jak transów na Tinderze. Niby OK, niby tanio, ale ch*j wielki i brzydki. Sama kuchenka spoko.


Polska kuchenka składana Surviwaltech v.4 stalowa (pierwsza od lewej)
Niezliczone mutacje tej kuchenki są w sprzedaży na Alledrogo, w sklepie Arpolu i kilku sklepach surwiwalowych. W zamyśle kilka blaszek (5) składa się w stojącą kuchenkę w której można gotować i heksaminą i paliwem naturalnym (patyczkami). W zasadzie przeznaczona jest na apokalipsę atomową gdzie ci co przeżyli będą w niej palić szczątkami naszej cywilizacji chowając się gdzieś w Izerach lub Bieszczadach. Albo w Orzyszu #pdk. No i w średniowieczu taka kuchenka to byłby „kozak” i szpan w księstwie.


Gabaryty/masa
Waga 250 gram, wymiary złożonej 3 mm x 149 mm x 107 mm. Jeżeli policzymy sobie że potrzebujemy do niej jeszcze paliwa to waży sporo bo ćwierć kilo które do którego potrzebujemy jeszcze opału.

Paliwo jakim jest zasilana i jego wydajność, jakość obsługi
Zwykła heksamina nadaje się tak sobie ponieważ daje za mały płomień - dlatego trzeba tych tabletek nawalić do kuchenki pod korek. Żeby zagotować kubek wody. Na oko zużycie paliwa Esbita rośnie x2 na tą samą akcję -po prostu mści się wysokość kuchenki. Jedynym wyjątkiem jest bardzo wydajne paliwo ZIP fuel (https://blog.laplander.pl/paliwo-zip-mi ... king-fuel/) -potwornie kopci i brudzi kuchenkę i kubek/menażkę ale dzięki dużemu i mocnemu płomieniowi dobrze gotuje. Tyle że kosztuje 20zł za 8 kostek o wadze 320 gram. Tyle że dwie starczą żeby zagotować 0,3-0,4 litra wody. Dobrze się w tej kuchence spala suche paliwo- patyczki, szczapki drewna, trawę itp. Do tego jest ok ale szukanie suchego opału w nocy przy wietrze, deszczu i śniegu jest...słabe. Do tego typowy kubek wchodzący na manierkę lubi spadać z tej kuchenki - tyczy się to i kubka wojskowego od manierki US („motylka”) i kubka od manierki TBS (mój ulubiony „stalak”).

Jak gotuje na mrozie i wietrze?
Kuchenka dobrze osłania od wiatru ogień ale nie czarujmy się - jak ktoś myśli że będzie sobie zbierał i szukał suchego opału i palił nim żeby na postoju zrobić kubek herbaty to jest optymistą albo koneserem gatunku "surviwal postakopaliptyczny". Tutaj zwykłego turysty chyba jedyną sensowną opcją jest ZIP fuel (który owszem z tą kuchenką sprawdza się bardzo dobrze) w plecaku. Czyli dodatkowe 320 gram do masy 250gram kuchenki. Stop, pół kilo szpeju żeby móc zagotować 2,5-3L wody? No średnio... i masowo i gabarytowo.

Cena zakupu.
Taka se ale raczej przystępnie: 80zł za oryginał, 50zł za podróbki na Allegro. Do tego trzeba liczyć paliwo. No chyba że jest sucho to wtedy można sobie (jak mamy czas) bawić się w zbieranie kory brzozowej, suchych traw, patyczków itp. Zajebiście, fajna zabawa sam czasami tak robię ALE po zmroku jak jest mokro i piździ wiatr to jakoś nie trafia dla mnie. Zatem paliwo z terenu to raczej dla koneserów surviwalu i picia wody z kałuży. Dla zwykłych turystów „normików” zdecydowanie warto mieć w plecaku stałe paliwo którym tak się składa że nie może być zwykły Esbit a raczej droższy i 4x cięższy ZIP fuel. .

Subiektywne odczucia co do niej:
Jej jedyna serio zaleta to to że jest płaska jak Keira Knightley no i jest robiona w Polsce. Do tego składanie jej jest upierdliwe na mrozie i w zmęczeniu a i sama kuchenka waży relatywnie dużo, a jak jest mokro, zimno i wieje wiatr to i tak lepiej nie kozaczyć i mieć paliwo w plecaku. Ale tutaj zonk - zwykły Esbit słabo sobie radzi (wysokość kuchenki) zatem trza kupić ZIPa. Razem daje to pół kilo co czyni ową kuchenkę zakupem nieracjonalnym w zwykłej turystyce. No chyba że jest lato i opału od metra albo właśnie skończyła nam się cywilizacja a my ściskając w dłoni trofiejnego Ak-47 chowamy się w dziczy z rodziną przed cholera wie czym.

Palnik gazowy Optimus Crux Lite (druga od lewej)
Jest to prosty, tani ale ultralekki palnik Optimusa. Posiada składany mikroruszt i jest serio malutki. Swego czasu miałem go na zimowe podejścia ponieważ wraz z butlą 100g Primusa (masa całkowita 198g) mieścił się całkowicie w...kubku TBS z założoną pokrywką. Był to zatem mój mały zestawik do podgrzewania „czegoś”.

Gabaryty/masa
Palniczek waży tylko 72g i ma wymiary 7,5 x 5,7 x 5,5cm. Jest to chyba najmniejszy palnik jaki znam ale jego wysoki słupek „psuje” zalety wynikające z małych wymiarów i masy – po prostu i tak zajmuje na wysokość tyle samo przestrzeni co inne palniki. Zaletą jest mały składany ruszcik.
Wraz z 100g butlą (circa 200g) wchodzi do kubka TBS lub innego standardowego. Zatem całość jest bardzo kompaktowa.

Paliwo jakim jest zasilana i jego wydajność, jakość obsługi, koszt opału
Gaz propan-buta z dowolnych butli z gwintem turystycznym. Zatem można stosować dowolne mieszanki (i letnie i zimowe) zaś wielkość butli dobrać do przewidywanego czasu w terenie i tego „w co” ma wejść butla. Maksymalna moc to 3000W zatem dość wysoka jak na tak składanego malucha. W BTU jest to około 9000.

Jak gotuje na mrozie i wietrze?
Słabo. Ten palnik nie jest dobrym wyborem jeżeli mamy zamiar coś gotować w górach, na odkrytej przestrzeni, w trudnych warunkach pogodowych itp. W teorii zaś nadaje się dość dobrze do gotowania w wiatach, kempingach, jakiś dziurach, urbexie itp. Niby posiada pełną moc 3000W zatem bardzo dużą ale nie zdaje się na wiele to w przypadku złych warunków. No i wtedy zużycie gazu jest bardzo duże.


Cena zakupu.
Ten palnik można kupić za 70-100zł i jest to w sumie dość wysoka cena jak na po prostu zwykły palnik bez bajerów.

Subiektywne odczucia co do niej.
W zamyśle miał to być mój mikropalniczek w góry gdzie zwykle i tak mam wojskowe racje z podgrzewaczami. Zonk przyszedł kiedyś w Sowich jak zimą przy odczuwalnej -8C nawaliły ogrzewcze w racjach zaś ten palnik (co prawda z mieszanką Primusa czerwoną czyli zalecaną od -10C do +20C) okazał się być niewydolny i ekstremalnie wrażliwy na lekki wiatr -mimo podgrzewania żarcia w wiacie (inna sprawa że jakiś debil ustawia je ostatnio w Sowich z pominięciem kierunku wiatru...za to z walorami „widokowymi”. Umrzyj kurwiu. Najlepiej nocując w takiej wiacie zimą.) Z kolei podczas urbexu w Czechach lub wakacyjnych rodzinnych wypadów w górki z dzieciakiem działał bez zarzutów. Tak samo latem w Dolomitach na Via Ferratach był super. Moim zdaniem jak ktoś szuka ulatralekkiego palniczka który wejdzie wraz z małą butla gazu do małego kubka z pokrywką to jest to dobry wybór na późną wiosnę-lato-wczesną jesień i okazjonalnie jakieś urbexy i dziury. Ultralekkość i mała szerokość to główne zalety tego palnika do tego ma niezłą moc maksymalną co w dobrych warunkach pozwala coś podgrzać bardzo szybko. W złych warunkach palnik ten jest „taki sobie” z naciskiem na "kup inny".



Palnik gazowy Campingaz (stary ca 2002 rok) oraz butle systemu Easy Clic, Easy Clic Plus, butle klikane, CV 300, CV 470
Jest to autorski system firmy Campingaz - ich planik pasuje tylko na ich butle (niebieskie). Są one do dostania w supermarketach, Decathlonie, niektórych sklepach turystycznych. Butle te są NIEWYMIENNE z typowymi butlami i planikami turystycznymi. Trzeba na to uważać.

Gabaryty/masa
Masa to 180gram zaś wymiary złożonego palnika pozwalają na zmieszczniu go na dłoni. Jest on dość "niski" zatem pakowny. Dostępne są butle z gazem240 i 450gram. Mniejsza butla to masa całkowita 350gram zatem zestaw waży minimum 530 gram.

Paliwo jakim jest zasilana i jego wydajność, jakość obsługi, koszt opału
Paliwo to propan-butan z kartusza. Moc palnika to 1300W zatem circa 4400 BTU. Czas palenia to CV 270 (2 h 30 min.) lub CV 470 (5h) i są to czasy...zaniżone - w dobrych warunkach ( tak od 8-10C w powietrzu) realnie 3h dla mniejszej butli o masie gazu 240g i masie całkowitej 350gram. Gaz jest dość wydajny - 1 litr wody to od 5 do 10minut - zależnie od temperatury wody. W dobrych warunkach pogodowych na mniejszym kartuszu możemy zagotować około 28L wody (w gorszych ca. połowę z tego). Trwałość tej kuchenki to absolutny dzik. Jest nie_do_zajebania - w rodzinie od 2002 roku zaś ja ją używam "na własność" od 2005 roku i wciąż nie chce się zepsuć :) Rozkłada się ją szybko i intuicyjnie w tym w rękawicach, łatwo się ją mocuje i ściąga z butli, jest pakowna. Kartusze są tanie jak barszcz - 25zł za tańszy z nich w drogim Skalniku, a i bywają w Auchan po 18zł. Ruszt palnika jest bardzo wygodny i można go rozkładać na dwa sposoby -pod duże garnki i małe menażki.

Jak gotuje na mrozie i wietrze?
Średnio -to jedyna serio wada Campingaza - na mrozie ta mieszanka nie radzi sobie za dobrze - pali się nierówno, wyraźnie słabiej. Tutaj mści się mała moc szczytowa 1300W – około 2 a nawet 2,5 raza mniejsza niż „pro” turystyków. Na wietrze zatem palnik radzi sobie bardzo słabo i za wszelką cenę trzeba go osłonić. Jest to ewidentny minus tego systemu.

Cena zakupu.
Tanio jak barszcz. 18zł za butlę i 70-80zł za palnik. To jest serio low-cost.

Subiektywne odczucia co do niej.
Absolutny dzik. Trwałość z gatunku "nie do zarżnięcia", bardzo wydajna i z śmiesznie tanimi butlami. Pakowna, ergonomiczna, precyzyjna w regulacji gazu, wygodny i regulowany ruszt. Bezdyskusyjnie najlepszy wybór na budżetowy i nie do zarżnięcia gaziak i do gotowania na gazie do dziur. Jedyne dwa minusy to bardzo zła praca na wietrze i słaba na mrozie -ta mieszania sobie nie radzi w temperaturach ujemnych. Ale tak do +5C i bez silnego wiatru - absolutnie rewelacyjny system który polecam z całego serca. Była ze mną w MRU, była w kopalniach, była w zimowym bytowaniu na fortach Srebrnej Góry i na wielu wielu (chyba wszystkich) jeszcze studenckich wypadach. Nie zawiodła nigdy -o ile nie próbowałem jej używać na mrozie na otwartym terenie - wtedy było słabo z naciskiem "znaleźć jakąś dziurę/ruinę i tam użyć"
.

Palnik gazowy z wężykiem Optimus Vega
Jest to zaawansowany palnik składany który jest reklamowany tak: „Optimus Vega wyprzedza swoich konkurentów, którzy sapią i sapią, gdy tylko zwolnią tempa. Zimniej niż 0 ° C? Wystarczy odwrócić wkład z paliwem gazowym za pomocą zintegrowanego stojaka, aby dostarczyć paliwo płynne. Zupa może spaść nawet do minus 20 ° C! Potrzebujesz więcej mocy? Rozpocznij "turbo boost" w trybie 4 sezonu, aby skrócić czas smażenia o 20%. Najniższy profil w swojej klasie, palnik o wysokiej wydajności jest wszechstronny i wystarczająco stabilny na patelnię lub duży garnek, dzięki czemu możesz podgrzać to, na co masz ochotę. Dodatkowo, precyzyjna kontrola płomienia zapewnia powolne gotowanie bez poparzeń „ Brzmi sensownie – nie? Do tego posiada w komplecie składaną osłonę z aluminium. Nabyłem ów pod kątem zimowych biwaków i zastąpienia innych kuchenek jakie miałem. Mam do niego ambiwalnetny stosunek ponieważ do tego palnika pasuje jak ulał powiedzenie że „dobre jest wrogiem lepszego”.

Gabaryty/masa
Sam palnik jest składany o masie 178g z tym że wężyk w metalowym przeplocie uniemożliwia skompresowanie pakunku poniżej pewnego minimum. Do tego dochodzi osłona z aluminium która waży drugie tyle. Sumarycznie zajmuje on więcej miejsca niż palnik Campingaza nie pisząc nawet o optimusie Lite.

Paliwo jakim jest zasilana i jego wydajność, jakość obsługi, koszt opału
Gaz propan-buta z dowolnych butli z gwintem turystycznym. Zatem można stosować dowolne mieszanki (i letnie i zimowe) zaś wielkość butli dobrać do przewidywanego czasu w terenie i tego „w co” ma wejść butla. Moc palnika wynosi od 3.700W do 1.400W w trybie oszczędnym. W BTU moc wynosi od max 12,580 BTU do 4,760 BTU w trybie oszczędnym. Rzekomo kartusz o masie gazu 230gram (masa całkowita ) ma w trybie oszczędnym starczać do 160minut za ma pozwolić na zagotowanie (5minut na 1L) aż 32L wody. Oczywiście owe wartości mają się nijak do trudnych warunków gdzie możemy sobie to podzielić przez 2 albo nawet 3. Gaz przechodzi przez rurkę w której jest wstępnie podgrzewany nad planikiem -co poprawia efektywność kuchenki, do tego można odwrócić butle z gazem i gotować na płynnym a nie oparach - co daje gigantyczny zysk na mrozie. Ruszt jest wręcz wzorowy – duży,wygodny, składany ustawi się na nim wygodnie w zasadzie każde możliwe naczynie turystyczne. Opcje odwrotnego ustawienia butli sprawdziłem swego czasu w Ostravie jak było rano chłodno (ca 5.C) i wiał silny wiatr. Owszem - gotując na płynie dało się relatywnie szybko zagotować pełen kubek wody na herbatę. Zupełnym nieporozumieniem jest aluminiowa składana osłona -jest ona potwornie tandetna, wyjątkowo upierdliwa w montażu i demontażu i szybko wylądowała gdzieś na dnie szafy. Nawet jej nie brałem w teren.


Jak gotuje na mrozie i wietrze?
Na mrozie jeszcze nie testowałem tej kuchenki, zaś na wietrze na łysym polu przy około 5C w powietrzu gotowało się bardzo dobrze (odwrócona butla) mimo braku osłony.

Cena zakupu.
Drogo. Obecnie ta kuchenka kosztuje wciąż około 330zł (czyli i tak staniałą w ponad rok o stówkę).
Zatem kupując ją teoretycznie nabywamy profesjonalny produkt do turystyki kwalifikowanej który nam pozwolić zagrzać posiłek lub ugotować wodę w dowolnych warunkach.

Subiektywne odczucia co do niej.
Bez dwóch zdań optimus Vega jest dobrą kuchenką która się sprawdza. Jeżeli ktoś ma jakieś swoje ulubione naczynie turystyczne lub nie chce Jetboila to Optimus Vega jest IMHO bardzo dobrym wyjściem. Jej wymiary po złożeniu są większe niż innych kuchenek ale w zamian mamy bardzo wygodny w gotowaniu ruszt (którego rozkładania w rękawicach jest uciążliwe) zaś opcja gotowania na odwróconej butli załatwia nam problemy z mrozem. Jej jedyną wtopą jest beznadziejna, tandetna „osłona” która nadaje się tylko do kosza. Zatem można by tą kuchenkę polecić jako najlepszą opcję „gazową” z w/ w teren gdyby nie to że pasuje do niej jak ulał przysłowie „dobre jest wrogiem lepszego” ponieważ znalazłem jednak lepszą opcję...


Jetboil Flash
Firma założona w 2001 roku która rozpoczęła produkcję kuchenek dla turystyki wysokogórskiej. Jest to system polecany obecnie przez chyba wszystkich ludzi chodzących na wyprawy górskie i wspinaczy. Coś na zasadzie „jak szukasz czegoś serio dobrego do gotowania w przewalonych warunkach to se kup jetboila i tyle”. System ten poleciał też mi znajomy instruktor sere ale oczywiście byłem mądrzejszy i po dwóch latach...i tak skończyłem z Jetboilem który ma spore szanse wysłać (prawie) całą resztę w/w kuchenek na OLX/alledrogo. Tajemnica tego systemu polega na zintegrowaniu palnika z kubkiem który to jest wyposażony w solidny radiator który osłania przed wiatrem palnik i przekazuje ciepło do naczynia. Niby nic takiego, niby znane i u innych producentów ale jakoś tak to jest skonstruowane że to po prostu działa. I to super działa.

Gabaryty/masa
Jest kilka kuchenek rodziny Jetboil – ja posiadam Jetboil Flash o wymiarach w stanie złożonym 10.4 x 10.4 x 18cm waży około 400gram bez kartusza. Jest to sporo ALE należy pamiętać że mamy w tym zestawie: aluminiowy kubek/naczynie o pojemności 1L, zintegrowaną zapalarkę piezo, rozkładane opcjonalne nóżki stabilizujące do kartusza, dekielek naczynia, dodatkowy kubek-denko osłaniający radiator (mieści 300mln). Do środka wchodzi też kartusz o pojemności 100gram gazu (masa 175gram) .
Zatem całość z gazem do 575gram z tym że mamy wtedy cały zestaw.

Paliwo jakim jest zasilana i jego wydajność, jakość obsługi, koszt opału
Zasilanie standardowymi butlami turystycznymi z gwintem, o różnych masach i mieszankach. Teoretycznie sam palnik Jetboil falsh nie wygląda jakoś potężnie – 9000BTU czyli około 2600W. Na oko mniej niż Optimus Lite ;-) Tyle że realnie tak to nie działa ponieważ całość Jetboila ma super odbiór ciepła z palnika. Producent zarzeka się że podgrzanie 1L wody zajmuje 100 sekund. Może tak być ponieważ przy temperaturze 5C powietrza zagotowanie 450ml wody zajęło mi poniżej 40s. Sam producent i różni „testerzy” podają że zagotowanie tej samej ilości wody zajmuje w jetboil około 30-40% mniej czasu niż w klasycznym kocherze. Patrząc po moim dotychczasowym użyciu kuchenki -jest to prawda. Ona naprawdę błyskawicznie gotuje wodę. Teoretycznie najmniejszy kartusz ma starczać na 12L wody (wg producenta). Realnie ponoć starcza na dłużej. Oszczędność względem zwykłych kocherów sięga 40% - jest to zdanie praktyków którzy biegali z Jetboilem po górach i testowali ów szpej. Myślę że może to być prawda. Obsługa jest bardzo ergonomiczna – wszystkie elementy mieszczą się w naczyniu – tj kartusz 100gram, palnik, nóżki itp.

Jak gotuje na mrozie i wietrze?
Nie gotowałem w niej jeszcze na silnym mrozie ani na wichurze na odkrytym terenie. Tutaj pewnie uzupełnię kiedyś osobiste obserwacje. Inni użytkownicy wypowiadają się tutaj o Jetboil w samych superlatywach zatem nie spodziewam się wtop.

Cena zakupu.
Cena jest bardzo wysoka. Najtańszy Jetboil bez zintegrowanej zapalarki kosztuje 300zł w Decathlonie. Jetboil Flash to 450zł a są i takie za 580zł. Zatem drogo.

Subiektywne odczucia co do niej.
Absolutny dzik, który wyśle na olx resztę kuchenek (poza jedną). Mimo że ma dość duże wymiary po spakowaniu to jednak w pakunku o średnicy ~11cm i wysokości 19cm mamy w zasadzie „całość” do gotowania wody (poza łyżką :)) -tj mieści się tam butla 100gram gazu, palnik z zapalarką, nóżki stabilizujące do kartusza, małe naczynie plastikowe 300mln, i duże naczynie z pokrywką o pojemności 1L (imho realnie 800ml) -jest ono izolowane neoprenem (zatem można kubek z wrzątkiem chwycić w cienkiej rękawiczce) i ma zadziwiająco wygodny uchwyt. Do tego z boku są paski które zmieniają kolor jak woda jest wrząca -dość fajna rzecz. Całość z kartuszem waży circa 570gram. Niby dużo ale jak policzymy sensowną kuchenkę, butlę i inne naczynie to nagle okazuje się że Jetboil jest cięższy tylko o około 100gram niż „kocher, butla i kubek luzem”. Ponad to kubek jest mocowany do palnika tak że można całość podnieść za kubek i w miarę łatwo rozłączyć. Czy jest to zatem system idealny? Nie, i to z kilku przyczyn. Po pierwsze do palnika JetBoil (o ile nie mamy adaptera) to pasują tylko naczynia Jetboila (można je wymieniać między systemami). Po drugie o ile ten system jest super do grzania wrzątku lub wytapiania wody z śniegu to w przypadku gotowania czegoś o wymaga „pyrkania” IMHO sprawdzi się gorzej -łatwo tutaj przypalić zawartość naczynia. Zatem do zalania Liofa lub zrobienia herbaty/kawy -super ale jak ktoś chce sobie pyrkać gulasz na nim to raczej nie. Po trzecie - objętość i ciężar powoduje że w sezonie z dobrą pogodą albo pod jakiś urbex lub do dziur może się okazać że bardziej ekonomiczny (z punktu dźwigania szpeju jego objętości) będzie „zwykły” mikro-palniki + mała butla i kubek. Bo o ile na masie zyskamy może z 200 gram to objętościowo będzie to o 1/3 mniej. Zatem pod kątem wypraw i w trudne warunki nie mam zastrzeżeń co do koncepcji i pracy Jetboil o tyle do zwykłego „wakacyjnego” użycia jest to totalny overkill podczas gdy w dobrych warunkach to samo zrobi palnik + kubek + gaz zarówno 1/4 tej kwoty. Należy też pamiętać że Jetboil poprzez swoją budowę wydziela więcej czadu podczas pracy ponieważ mniej czysto spala mieszankę. Producent bardzo wyraźnie przed tym ostrzega. Dlatego gotowanie w namiocie bez przewiewu jest wykluczone zaś w „norce” (Summit, bivi bag, caynthia) lub jamie śnieżne może skończyć się zgonem.

Na koniec:
Suma wszystkich palników czyli kilka fot:
20191116_184043.jpg
20191116_184043.jpg (368.44 KiB) Przejrzano 155 razy
Fota pierwsza – złożone ale niespakowane 5 kuchenek z paliwem i kubkami które je np. mieszczą w tle. Od lewej:
1) Spakowany surviwal tech v.4 o masie 250gram i paliwo ZIP fuel o masie 320gram. Razem 570gram zaś z kubkiem TBS lub GSI o masie około 170gram trzeba liczyć razem aż 740gram...
2) Złożony Optimus Crux Lite o masie 72gram i butla 100gram gazu o masie całkowitej 200gram. Całość wchodzi do kubka TBS z przykrywką. Masa kompletu – około 450gram.
3) Złożony Campingaz o masie180gram z butlą 240gr o masie 350gram i większym naczyniem z Decathlona z radiatorem które mieści ową butlę i palnik (250gram). Całość jest największa z wszystkich kompletów „gazowych” i waży aż 680gram
4) Złożony Optumius Vega o masie 180gram, w tle butla o masie 175gram (100gram gazu) i kubek helikona z pokrywką. Tutaj wymiary kuchenki uniemożliwiają wepchnięcie jej do naczyń. Musi być przez to przenoszona osobno. Wraz standardowym naczyniem TBS z przykrywką masa całości (z butlą 100gram gazu) wynosi około 550gram.
5) Jetboil Flash rozmontowany ale nie złożony. Całość waży około 570gram.



Fota druga – powyższe zestawy po spakowaniu do naczyń.
20191116_184336.jpg
20191116_184336.jpg (374.57 KiB) Przejrzano 155 razy
Jak widać – nie ma naczynia dla Surviwaltechowej kuchenki, no i Optmus Vega nie chciał wejść z kartuszem do posiadanych naczyń...


Fota trzecia – wymienione zestawy w pozycji „bojowej” gotowe do rozpoczęcia pracy :)
20191116_183102.jpg
20191116_183102.jpg (352.23 KiB) Przejrzano 155 razy
Warto zwrócić uwagę że poza połączonym naczyniem z palnikiem w Jetboilu najwygodniejszy ruszt jest w Optimusie Vega, campingaz i optimus lite są ok zaś wygoda stawiania kubka na kuchence v.4 to porażka. Sprawdzone na każdym kubku jaki mam. Tylko duże płaskie naczynia siedzą na niej pewnie.

Fotka czwarta – detale palników.
20191116_182831.jpg
20191116_182831.jpg (322.7 KiB) Przejrzano 155 razy

Zatem jaka kuchenka?
Jeżeli nie planujesz walczyć o przeżycie w apokalipsie zombie lub nie gardzisz cywilizacja gdzieś pośrodku syberyjskiego lata to kuchenka Surviwaltech v.4 i jej klony jest IMHO dla koneserów gatunku. Z kolei oryginalny Esbit lub jego polska wojskowa podróba wraz z oryginalnym paliwem Esbita może być niezłą opcją na bardzo lekką i awaryjną kuchenkę o masie zaledwie 180gram(!) wraz z paliwem do zagotowania do 1,5-2L wody w trudnych warunkach. Cenowo i gabarytowo jest to najlepsza opcja do EDC imho choć na wichurze i śnieżycy to sobie nie pogotujemy (he he) chyba że wleziemy gdzieś w jakieś ruiny, wiaty itp. z naszą kuchenka i naczyniem.
Jeżeli lubisz luksus i dłuższą pracę to oczywistym wyborem jest „jakiś” gaziak. Jeżeli chodzi o coś budżetowego to tylko Campingaz – ale o ile nie mamy zamiaru gotować zimą w dziczy na wietrze i na silnym mrozie. Tak naprawdę budżetowy Campingaz załatwia nam 80% normalnych użyć kuchenki normalnego turysty który nie lezie po górach jak jest słaby warun. Przez ponad dekadę użytkowania ani razu mnie nie zawiódł Campingaz. Palnik do kupienia za 70zł w promocjach butle za 18zł. Cena-jakość – super.
Co do gotowania na trudne warunki – tutaj moim zdaniem wygrywa drogi Jetboil. Nawet nie ma się co zastanawiać tylko IMHO warto się wypruć choćby na najtańszego za 300 stówki z Decathlona. Serio warto. Oczywiście jest cała masa innych kuchenek które zapewne są bardzo dobre ale powyższe to jakieś tam moje „mikro” doświadczenia które może się przydadzą innym :-)
Rossomak z sztolniefora.pl -ten sam ale inny!

Awatar użytkownika
Kobi
Posty: 65
Rejestracja: 27 lip 2015, 18:08

Suma wszystkich kuchenek z 15 lat.

#2 Post autor: Kobi » 16 lis 2019, 20:35

Rossomak pisze:
15 lis 2019, 22:44
Jest to autorski system firmy Campingaz - ich planik pasuje tylko na ich butle (niebieskie). Są one do dostania w supermarketach, Decathlonie, niektórych sklepach turystycznych. Butle te są NIEWYMIENNE z typowymi butlami i planikami turystycznymi. Trzeba na to uważać.
Są nadal do dostania? Bo miałem kiedyś z tym problem.

Awatar użytkownika
Rossomak
Posty: 201
Rejestracja: 07 lut 2018, 15:16

Suma wszystkich kuchenek z 15 lat.

#3 Post autor: Rossomak » 17 lis 2019, 17:44

Wyedytowałem pierwszy post, i uzupełniłem.

@Kowi - tak, bez problemu w skalniku a w internetach to już w ogóle bez problemu.
Rossomak z sztolniefora.pl -ten sam ale inny!

Awatar użytkownika
Rossomak
Posty: 201
Rejestracja: 07 lut 2018, 15:16

Suma wszystkich kuchenek z 18 lat.

#4 Post autor: Rossomak » 17 lis 2019, 19:25

Ps. dla userów sztolnie-forum promocja :D bez kosztów wysyłki sprzedam w/w kuchenki (bez jetboila) za:
Survivaltech V.4 - 50zł + polska wojskowa składana jednorazowa kuchenka z heksamina jako gratis
Optimus lite - 60zł + butla z gazem w połowie pełna + duże naczynie z radiatorem z decatlonu gratis
Campingaz - 50zł + butla z gazem gratis (coś tam w niej jest) jak znajdę zapasową nową w szafie to dorzucę też + aluminiowy garnuszek z przykrywka - patelnią harcerską gratis (Nieaktualne, zestaw z Campingazem poszedł :) )
Optimus Vega - 220zł - bez osłony bo chyba zgubiłem + butla z gazem w połowie pełna gratis + kubek helikona z przykrywką gratis
Chętni pisać na priv ;)
Rossomak z sztolniefora.pl -ten sam ale inny!

ODPOWIEDZ

Wróć do „Bushcraft i Survival”