Fenix HL60R - jaki jest naprawdę?

Sprzęt oświetleniowy produkowany przez firmę Fenix
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Rossomak
Posty: 204
Rejestracja: 07 lut 2018, 15:16

Fenix HL60R - jaki jest naprawdę?

#1 Post autor: Rossomak » 03 sty 2019, 10:53

Bez wątpienia Fenix HL60R ugruntował swoją rynkową pozycję jako dobrej, solidnej i przemyślanej czołówki.
12714466.jpg
12714466.jpg (107.08 KiB) Przejrzano 3126 razy
Ma też OBECNIE mega sensowną cenę 220zł bez ogniwa lub około 300zł z ogniwem zasilającym. Zatem producent i dystrybutorzy w rok zjechali ponad siedem dyszek na tej czołówce. Co jest zrozumiałe w świetle tego co napiszę niżej.

W dobrej opinii rynkowej jaką ma HL60R bardzo pomogła sprawna robota dystrybutorów i marketingowców Fenixa. Była to IMHO jedna z lepszych kampanii marketingowych skierowanych do "influencerów" tj osób które w danym środowisku mają wpływ na innych. W tym wypadku skutecznie wytargetowano i obrobiono osoby które prowadzą blogi, stronki outdoorowe, podróżnicze i inne których aktywności związana jest z koniecznością posiadania czołówki. Jako ciekawostkę można podać że na tą kampanię załapały się też wyprawyleona. Ponieważ HL60R jest udanym czołem zaś kampania była szeroko celowana i sprawna internety zalała fala "ochów" i "achów" nad HL60R. A jak można nieco trzeźwiej spojrzeć na to czoło po prawie dwóch latach szmacenia go za własne ciężko zarobione pieniążki?

Opisywać dokładnie HL60R nie mam sensu, zachwycać się parametrami (lub nie) też nie. O tego są inne miejsca w sieci gdzie są pozytywne świry które rozbiorą to czoło, pomierzą, posprawdzają i napiszą gdzie producent zastosował o 0,5 centa tańsze podzespoły i o ile lepsze było by to czoło gdyby Chińczycy zrobili to lub tamto.
Tradycyjnie zatem wypiszę plusy i minusy tej czołówki płynące z mojego prawie dwuletniego użytkowania - epizodycznie w dziurach ale też i na rowerze, na wyjściach w teren lub...gdzieś pod wieczór, w zasadzie "na co dzień".
fenix-hl60r-1-009.jpg
fenix-hl60r-1-009.jpg (55.24 KiB) Przejrzano 3126 razy

Zalety HL60R:
+ czołówka ma solidną obudowę która faktycznie dobrze znosi szuranie nią o strop sztolni ;)
+ ilość światła jest zdecydowanie wystarczająca
+ wygodna regulacja w pionie
+ niska masa i wymiary
+ bardzo dobry czas pracy na ogniwie w relacji do wymiarów i masy czołówki
+ niezłe uszczelnienie czołówki
+ ładnie świeci - fajna, szeroka plamka, niezły zasięg a to bez dyfuzorów i innych badziewi

W sumie to powyżej nie wnosi nic odkrywczego - nie? To teraz nieco minusów ponieważ wbrew zachwytom obdarowanych na test "influencerów" Fenix HL60R jest daleki od ideału.

Wady HL60R:
- obsługa przełącznika jest niewygodna. Wiem wiem wiem, 3/4 czołówek ma małe przyciski i trzeba sobie wyrobić nawyk. Ale ideałem jest tutaj duży wihajster z Duo Belt Led 14 który można wygodnie obsługiwać w rękawicach zimowych. Taki przełącznik jest wygodny:
przełączniki.jpg
przełączniki.jpg (25.31 KiB) Przejrzano 3126 razy
Zaś taki pipsztok nie:
pipsztok.jpg
pipsztok.jpg (18.11 KiB) Przejrzano 3126 razy
Jego używanie jest wygodne gołą ręką lub w cienkich rękawiczkach. Inaczej jest to problematyczne. Co więcej - używając go przesuwamy czołówkę dlatego trzeba ją łapać dosłownie jak Shunta (tj zapierać z drugiej strony placem wskazującym i serdecznym) i obsługiwać kciukiem.
- paski mocujące czołówkę mają niską jakość i używane na kasku mocno się rozciągają tak iż czoło noszone na czapce ma za luźne owe paski.
- czoło używane w trybie 950lmn szybko się grzeje i przechodzi w niższy tryb. Co więcej -rzadko ale jednak dotyczy to też trybu 400lmn. Solidna obudowa z duralu jaką ma HL60R nie jest jednak w stanie aż tak skutecznie odprowadzić ciepła jak radiator z przepływem powietrza. Coś za coś.
- czas używania baterii. Dla 400 lumenów są to 3h dla 150 lumenów 10h. Zwykle będzie to coś pomiędzy przy czym moje odczucie jest takie że jest to w realnych zabawach pod ziemią 4-5h. Oczywiście czoło działa nadal ale i tak zmieniamy wtedy ogniwo bo brakuje nam jasności do której się przyzwyczailiśmy. Trzeba mieć zatem zapasowe ogniwo albo nawet dwa.
- nie ma w niej nic nowatorskiego. Jest to i wada i zaleta. Zaleta bo niema się co psuć a pewne nowatorskie rozwiązania (np. oświetlenie adaptywne) w ciężkich warunkach (mgła, deszcz, dziury) i tak się nie sprawdzają. Ale jest to też wada. Nie bez powodu freerunerzy i biegacze biorą Nao lub Reactik+ Petzla - ich oświetlenie adaptywne w normalnych warunkach sprawdza się i dzięki temu świecą one dłużej oraz są dużo wygodniejsze dla użytkownika. A w razie "W" i tak mają klasyczną obsługę jako "dodatek".

Jaka zatem jest moja ocena Fenixa HL60R? Jest to kawał solidnej czołówki w której absolutnie nie ma nic nowatorskiego. Proste, toporne, nieco upierdliwy przełącznik ale za to działa bez problemów i jest mała i relatywnie lekka. Do zastosowań "pod ziemię" jest dla mnie idealna. Kupiłbym je jeszcze raz ponieważ w relacji ceny do jakości HL60R jest bardzo dobrym wyborem. Nie jest ideałem ponieważ ma wspomniane wyżej wady - które są irytujące. Ale jakość światła jest serio dobra zaś widać iż dystrybutorzy trzymają rękę na pulsie i nowa cena - niższa o prawie stówkę od petzlowskiej adaptywnej ale "wszechplastikowej" Reactik+ daje solidny argument za wyborem Fenixa.
Rossomak z sztolniefora.pl -ten sam ale inny!

Awatar użytkownika
Slaworow
Administrator
Posty: 836
Rejestracja: 10 lip 2015, 14:40

Fenix HL60R - jaki jest naprawdę?

#2 Post autor: Slaworow » 03 sty 2019, 12:00

Ja mam dwie uwagi do tej czołówki, choć nie jestem jej posiadaczem to widziałem ją w akcji i czytałem specyfikacje:

1. Ładowanie przez USB - what da fuck? Biorąc pod uwagę jakie napięcie ma USB to ile czasu trwa ładowanie takiej czołówki? Poza tym czy w czołówce są jakieś mikroprocesory albo inne rozwiązania które spowodują, że akumulator nie ulegnie destrukcji po upływie X czasu? No ale powiedzmy nie trzeba z tego korzystać, tylko że wtedy trzeba zaopatrzyć się dodatkowo w ładowarkę z których najtańsza to produkt Chińskiej Republiki Ludowej z opiniami typu:
Jest to produkt chińskiej myśli technicznej. Nowe ogniwo Panasonic 18650 3,7v, 3400 mAh NIE DOŁADOWUJE sprawdziłem na innych podobnych aku ta sama sytuacja, zamiast po ładowaniu otrzymać 4,2V co deklaruje instrukcja, osiąga się 4,05 do 4,07V
albo wydać ~200 zł na ładowarkę która nam nie zniszczy akumulatorów

2. Niekompatybilność akumulatorów - i to jest moim zdaniem wada numer jeden. Czołówka wykorzystuje akumulatory "fotograficzne", których nie idzie kupić w "zwykłym" sklepie. Jako "zwykły" sklep mam na myśli wioskowe GS-y, gdzie oprócz pieczywa, proszku do prania i alkoholu (jakżeby inaczej) można kupić też najbardziej popularne baterie. Czemu tak - bo może się okazać, że zasilanie z jakichś powodów padło i wtedy zwykłe baterie kosztujące grosze mogą nam pomóc dotrwać do końca wyjazdu. Można oczywiście zabierać zapasowe źródła światła, ale jeśli ktoś np. jedzie na bushcraft albo trekking to wtedy każdy zabrany zbędny gram ciąży bardziej.
Konieczność używania dedykowanych akumulatorów wpływa oczywiście na cenę takowych, która jest o wiele wyższa niż w przypadku standardowych akumulatorów AA. Oczywiście brać należy poprawkę na markę, ale zakładam, że nie jesteśmy Januszami i do wcale-nie-taniej czołówki nie chcemy wkładać tanich akumulatorów. Więc za dwa dodatkowe akumulatory (rozsądna ilość moim zdaniem biorąc pod uwagę jak długo ta czołówka świeci) trzeba dać min. 50 zł co razem z zakupem czołówki i ładowarki daje prawie 500 zł.

Naprawdę szkoda że ta czołówka nie wykorzystuje baterii AA.

Awatar użytkownika
Rossomak
Posty: 204
Rejestracja: 07 lut 2018, 15:16

Fenix HL60R - jaki jest naprawdę?

#3 Post autor: Rossomak » 03 sty 2019, 13:51

1. Ładowanie przez USB - what da fuck? Biorąc pod uwagę jakie napięcie ma USB to ile czasu trwa ładowanie takiej czołówki?
Od 2 do 3h. Tyle trzeba liczyć na naładowanie ogniwa 18650 Li-ion 3400 mAh Mactronica. Można też ładować via USB w aucie. Tyle samo to zajmuje wtedy. Sprawdzałem obie opcje już.
Co do ładowarek sieciowych to ładowarka Fenixa ARE C1 PLUS którą mam kosztuje stówkę (i też można ją wpiąć w gniazdo zapalniczki w aucie) - zatem nie majątek i ładuje tyle samo czasu -od 2 do 3h. A obsługuje dużo ogniw i jest z gatunku "inteligentnych". Może skrobnę coś o nie osobno.
Poza tym czy w czołówce są jakieś mikroprocesory albo inne rozwiązania które spowodują, że akumulator nie ulegnie destrukcji po upływie X czasu?
Ma, ale nie ma tutaj co liczyć na cuda i każde ogniwa mają ileś tam pełnych cykli rozładowania i naładowania gwarancji po których gwałtownie tracą pojemność - zwykle około 500 cykli. Co więcej - nowoczesne baterie litowo-jonowe (Li-ion) bardzo nie lubią rozładowania do zera - można tak sobie zepsuć prawie dowolne ogniwa. Tyczy to się smartfonów, baterii do aparatów fotograficznych, laptopów itp itd.
Rossomak z sztolniefora.pl -ten sam ale inny!

WPR
Posty: 57
Rejestracja: 20 sie 2015, 21:48

Fenix HL60R - jaki jest naprawdę?

#4 Post autor: WPR » 08 lut 2019, 10:16

Jak dla mnie najlepsza czołówka w dziury.
Z ważnych zalet nie wymieniliście:
" IPX-8 / 0B 5 : Zanurzenie permanentne, ochrona przed zanurzeniem w wodzie – sprzęt jest odporny na zanurzenie ciągłe w warunkach zdefiniowanych przez producenta."
Jak ostatnio chciałem kupić sobie nowe zapasowe czoło to długo szukałem i... kupiłem drugiego HL60R. Nie znalazłem dla siebie nic co miało by tak dobre relacje cena/jakość.
Co do ładowania przez USB i akumulatorków których nie kupimy w biedronce to jeśli nie chcemy kupować iluś tam zapasowych ogniw 18650 to można na dłuższe wyprawy brać powerbanka. Ja tak robiłem i mi się sprawdzało. Na popas albo nocleg dawałem latarkę do ładowania i git.

Awatar użytkownika
Kobi
Posty: 66
Rejestracja: 27 lip 2015, 18:08

Fenix HL60R - jaki jest naprawdę?

#5 Post autor: Kobi » 10 lut 2019, 15:21

Slaworow pisze:
03 sty 2019, 12:00
Ja mam dwie uwagi do tej czołówki, choć nie jestem jej posiadaczem to widziałem ją w akcji i czytałem specyfikacje:

1. Ładowanie przez USB - what da fuck? (...)

2. Niekompatybilność akumulatorów - i to jest moim zdaniem wada numer jeden. Czołówka wykorzystuje akumulatory "fotograficzne", których nie idzie kupić w "zwykłym" sklepie. (...)
To pierwsze ma po części rozwiązać problemy wynikające z tego drugiego i to raczej w wyjątkowych sytuacjach więc nie traktowałbym tego jako minus, co raczej dodatek (byłoby minusem gdyby z powodu dodatkowego portu ucierpiała wodoszczelność czołówki). Jeśli chodzi o sam wybór 18650 jako ogniwa zasilającego - nie bez powodu stają się one coraz popularniejsze, są naprawdę fajnym kompromisem jeśli chodzi o stosunek rozmiarów do przechowywanej energii. Fenixy plasują się gdzieś pomiędzy totalnie 'hobbystycznymi' światłami (które są zasilane popularnymi AA/AAA) i światłami do zastosowań specjalistycznych (z często dedykowanymi ogniwami zasilającymi) i dobrze, że wybierają optymalne rozwiązania jeśli chodzi o zasilanie. Ja w ciągu może 2 lat przeszedłem z AA/AAA na wykorzystywanie 18650 i nie chciałbym wracać do mniejszych aku.

Warto też wziąć pod uwagę, że kupując dobrą ładowarkę procesorową, rozwiązujesz kwestię ładowania nie tylko 18650 ale w zasadzie wszystkich ogniw, które musisz ładować, więc zakup nie jest tylko pod ten jeden rodzaj.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Stajnia Fenix”